Według doniesień medialnych, już chwilę po ataku amerykańscy producenci LNG zaczęli otrzymywać liczne zapytania o możliwość zwiększenia dostaw. W obliczu niepewności odbiorcy szukają alternatywnych źródeł, a Stany Zjednoczone wydają się naturalnym kandydatem do wypełnienia części powstałej luki.

Eksperci studzą jednak oczekiwania. Choć USA mogą zwiększyć eksport i „najwięcej zyskać” na zmianie układu sił, nie są w stanie całkowicie zastąpić katarskich wolumenów. Globalny rynek LNG pozostaje jednak ograniczony zarówno przez moce produkcyjne, jak i logistykę transportu.

Wstrząs na rynku nie oznacza jednak takich samuch skutków dla wszystkich państw. W przypadku Polski sytuacja wydaje się relatywnie stabilna. Dywersyfikacja dostaw, w tym kontrakty długoterminowe – czytamy - oraz infrastruktura importowa, zmniejszają ryzyko bezpośrednich niedoborów.