„Prokuratura Regionalna w Warszawie dokona analizy akt śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie przeciwko Leszkowi K. pod kątem prawidłowości oraz zasadności podjętych czynności procesowych” – głosi oficjalny komunikat prokuratury.
Kraskowski w przeszłości m.in. ujawnił fakty niewygodne dla jednego z największych siepaczy Koalicji Obywatelskiej – Romana Giertycha. Ujawnione informacje dotyczyły zamieszania Giertycha w aferę Polnordu.
Dziennikarz kilka dni temu (9 czerwca) został w dramatycznych okolicznościach aresztowany na 3 miesiące. Potem przez kilka dni uniemożliwiano mu kontakt z jego prawnikiem. W końcu obrońca Kraskowskiego – mec. Łukasz Pawelski – uzyskał dostęp do swojego klienta.
„Leszek uciekał przed osobami, które wziął za bandytów. Funkcjonariusze po cywilnemu byli wytatuowani. Mój klient podjął desperacką próbę wjechania w miejsce, gdzie znajdują się kamery, aby szukać ratunku” – powiedział Pawelski w rozmowie z radiem Wnet.
Prokuratura przedstawia tę sprawę inaczej – twierdzi, że Kraskowski groził policjantom bronią. „Leszek pokazał broń tylko w akcie desperacji, bojąc się o własne życie, a nie po to, by grozić funkcjonariuszom” – wyjaśnił Pawelski.
Poinformował także, że aresztowany dziennikarz przebywa obecnie w skandalicznych warunkach i stosowane są wobec niego niewspółmiernie ostre środki.
„Leszek nie miał nawet skarpetek, dopiero teraz współwięzień mu je pożyczył. Jest dotkliwie pogryziony przez pluskwy, pokazywał mi ślady na całym ciele” – powiedział Pawelski.
„Gdy idzie do łaźni, muszą go skuć, a potem pod łaźnią rozkuć. To samo dzieje się, gdy wychodzi na spacerniak. Kują go i rozkuwają” – dodał.
To ostatnie ma związek z faktem, że Kraskowski otrzymał status „niebezpiecznego więźnia”.
