Rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marija Zacharowa stwierdziła, że rozmieszczenie dodatkowych sił USA w Polsce mogłoby stać się „potencjalnym zapalnikiem” konfliktu między Rosją a państwami Zachodu. Według niej Polska znajduje się „dosłownie w zasięgu uderzenia” wzdłuż zachodnich granic Rosji.
Rosyjskie ostrzeżenia pojawiły się po deklaracji prezydenta Donalda Trumpa, który poinformował o planach wysłania do Polski kolejnych pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy. „W związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych pięć tysięcy żołnierzy” – napisał Trump na platformie Truth Social.
Jednocześnie w amerykańskim Kongresie pojawiły się inicjatywy wzmacniające znaczenie obecności wojsk USA w Polsce. Projekt ustawy dotyczącej wydatków obronnych, przygotowany przez Mike Rogers, zachęca Pentagon do dalszego wzmacniania wschodniej flanki NATO.
Polska od lat należy do najważniejszych sojuszników Stanów Zjednoczonych w Europie Środkowo-Wschodniej. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę obecność wojsk amerykańskich nad Wisłą była sukcesywnie zwiększana, a Warszawa konsekwentnie zabiega o dalsze wzmacnianie współpracy wojskowej z Waszyngtonem.
Rosyjskie groźby są przez wielu ekspertów postrzegane jako element presji informacyjnej i politycznej. Nie zmienia to jednak faktu, że zapowiedź zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce po raz kolejny stała się źródłem napięć między Moskwą a Zachodem.
