Dziennikarz Tomasz Grodecki przyznał, że materiały, z którymi się zapoznał, należą do najbardziej szokujących w jego karierze. „Skóra dziennikarska musi być twarda”, ale – jak zaznaczył – skala krzywdy wyrządzanej dzieciom i nastolatkom była porażająca. Według niego liczba osób pokrzywdzonych mogła być znacznie większa niż dziewięć osób występujących obecnie w postępowaniach sądowych.
W programie wiele miejsca poświęcono również pytaniom o rolę lokalnych instytucji oraz osób publicznych. Rozmówcy zastanawiali się, jak przez lata podobny proceder mógł funkcjonować bez skutecznej reakcji otoczenia. Padały pytania o działania prokuratury, sądów, opieki społecznej i innych instytucji odpowiedzialnych za ochronę dzieci.
Kontrowersje wzbudziły także informacje o możliwych powiązaniach towarzyskich i politycznych. Dziennikarze przypominali, że Kamila L. była związana z działalnością samorządową i polityczną, podkreślając jednocześnie, że publikowane wcześniej zdjęcia z politykami pochodziły z oficjalnych wydarzeń publicznych.
Szczególne emocje wywołał wątek szwedzkiego śledztwa. Według relacji przedstawionej w programie przełom nastąpił dopiero po działaniach podjętych przez szwedzkie służby, które miały zabezpieczyć istotne materiały dowodowe. Uczestnicy debaty oceniali, że bez zagranicznej interwencji sprawa mogła nie ujrzeć światła dziennego w obecnym zakresie.
Autorzy programu wielokrotnie podkreślali, że wszystkie przedstawiane wątki wymagają dalszego wyjaśnienia przez organy ścigania i sądy. W ich ocenie niezależnie od pozycji społecznej czy politycznej każda osoba odpowiedzialna za przestępstwa lub ich ukrywanie powinna ponieść konsekwencje.
