Zgodnie z nowymi wytycznymi linie lotnicze zostały zobowiązane do tankowania większych ilości paliwa jeszcze przed przylotem lub do korzystania z innych lotnisk w celu uzupełnienia zapasów. Jak podkreślają włoskie media, działania te mają na celu utrzymanie ciągłości ruchu i ograniczenie chaosu w siatce połączeń.
Problem nie ogranicza się jednak wyłącznie do Brindisi. Ograniczenia wprowadzono również w innych portach, m.in. w Bolonii, Mediolanie (Linate), Wenecji, Treviso, Pescarze i Reggio Calabria. W części z nich obowiązuje racjonowanie paliwa, a dostępne rezerwy są zarezerwowane wyłącznie dla „lotów ratunkowych, medycznych oraz państwowych”.
Źródłem kryzysu są napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie, które odbijają się na dostępności ropy naftowej. Zamknięcie Cieśniny Ormuz oraz eskalacja konfliktu z udziałem Iranu doprowadziły do poważnych zakłóceń w globalnych dostawach surowców energetycznych. W efekcie rosną ceny paliw, a ich dostępność w Europie staje się coraz bardziej ograniczona.
Sytuację dodatkowo komplikuje stanowisko prezydenta USA Donalda Trumpa, który postawił władzom w Teheranie ultimatum dotyczące blokady strategicznej cieśniny. Zapowiedział, że w przypadku dalszego utrzymywania ograniczeń „możliwe są zdecydowane działania militarne”, co jeszcze bardziej podsyca niepewność na rynkach.
Choć na razie nie doszło do masowych odwołań lotów, przewoźnicy ostrzegają przed rosnącym ryzykiem opóźnień i zmian w rozkładach.
