Przekazane dane miały umożliwić Iranowi precyzyjne atakowanie izraelskiej sieci elektroenergetycznej. Rosyjski wywiad podzielił obiekty na trzy poziomy. Pierwszy obejmuje zakłady o kluczowym znaczeniu, których zniszczenie sparaliżowałoby cały krajowy system energetyczny – na czele listy znalazła się elektrownia Orot Rabin. Drugi poziom to główne centra energetyczne obsługujące duże aglomeracje miejskie i przemysłowe, zlokalizowane przede wszystkim w centralnej części kraju. Trzeci poziom tworzą regionalne podstacje i mniejsze elektrownie obsługujące lokalne strefy przemysłowe.

Co szczególnie niepokojące, rosyjska analiza miała wskazywać, że Izrael jest tzw. wyspą energetyczną – nie importuje prądu od sąsiadów, więc jego sieć jest wyjątkowo izolowana i podatna na awarie. Według tych ocen uszkodzenie nawet kilku kluczowych węzłów mogłoby wywołać długotrwały, ogólnokrajowy kryzys energetyczny.

Ambasador Rosji w Izraelu Anatolij Wiktorow odrzucił doniesienia, podkreślając, że rosyjskie kierownictwo „wielokrotnie sprzeciwiało się" zarzutom o przekazywanie Iranowi danych wywiadowczych. Mimo to ujawnione informacje rzucają nowe światło na skalę możliwej koordynacji między oboma państwami.