- „Moja reakcja była szybka i konkretna. Po pojawieniu się pierwszych informacji o nieprawidłowościach natychmiast zleciłem audyt w Szpitalu  Południowym i wszystkich miejskich SOR-ach”

- mówił dziś prezydent Warszawy i wiceszef KO Rafał Trzaskowski.

Zapewniał, że wcześniej nie docierały do niego żadne informacje na temat możliwych nadużyć w Szpitalu Południowym.

- „Nie miałem żadnych informacji o możliwych nieprawidłowościach na SOR w Szpitalu Południowym”

- przekonywał.

Co innego jednak wynika z ustaleń dziennikarzy. Wedle doniesień portalu Zero.pl, wcześniej pracę w szpitalu stracił ordynator jednego z oddziałów po tym, jak poinformował włodarza stolicy o nieprawidłowościach.

- „Rafał Trzaskowski informacje o nieprawidłowościach w Warszawskim Szpitalu Południowym i działalności Dawida Kacprzyka dostał 19 lipca 2025 r., czyli niemal rok temu. Poinformował go o tym ordynator chirurgii szpitala w prywatnej rozmowie przez komunikator internetowy. Dwa miesiące później lekarz został zwolniony z pracy”

- ujawnili Patryk Słowik i Jakub Styczyński.

Jak relacjonują, „ordynator oddziału chirurgii Warszawskiego Szpitala Południowego o nieprawidłowościach w działaniach Dawida Kacprzyka poinformował w czerwcu 2025 r. zarząd szpitala i radę nadzorczą. A w lipcu prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego”.

- „Ordynator najpierw chciał się spotkać z Trzaskowskim. Ten odmówił, poprosił o informację na piśmie. Dostał ją, ale już nie odpowiedział”

- czytamy.

Doświadczony chirurg alarmował o niekompetencji młodego koordynatora SOR. Wskazywał, że ten „bierze bardzo dużo dyżurów, ale w natłoku różnych zajęć często nie pomaga pacjentom, lecz im szkodzi”. Nieco ponad dwa miesiące po zgłoszeniu sprawy ordynator stracił pracę.