Jak ujawnił wczoraj portal Zero.pl, Dawid Kacprzyk, były już radny KO i koordynator SOR w warszawskim Szpitalu Południowym nie tylko zarabiał nieadekwatne do doświadczenia i kompetencji pieniądze, ale też zorganizował w zarządzanym przez Warszawę szpitalu „salonik VIP” dla polityków swojego ugrupowania, którzy mogli liczyć na specjalne warunki w szpitalu, m.in. omijając kolejkę. Dziś dziennikarze zapytali szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, czy jego zdaniem opinia publiczna powinna poznać nazwiska polityków, którzy korzystali z tych usług.
- „Myślę, że ci politycy, którzy byli tam, ewentualnie jeżeli będą chcieli udzielić tych informacji, udzielą te informacje”
- stwierdził szef warszawskich struktur KO.
- „To są dane szalenie wrażliwe, nie wiem, czy każdy, w zależności przecież na pewno od schorzenia, na które się leczył, leczyła dana osoba, nie wiem, czy takie informacje chce…”
- dodał.
Dalej podkreślał, że „jest pewne oczywiste poczucie takich najbardziej wrażliwych własnych spraw, osobistych spraw w tym sensie, to myślę, że to powinno być uszanowane”.
- „Co do zasady myślę, że nikt z polityków, którzy się tam leczyli, nie ma problemu z tym, żeby o tym powiedzieć”
- przekonywał.
