Warszawski ratusz przekazał, że w wyniku prowadzonego w Szpitalu Południowym audytu zdecydowano o skierowaniu do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa dot. doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szpitala w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

- „Z pozyskanych informacji wynika bowiem, że od 15 czerwca Dawid Kacprzyk skorygował 33 faktury, obejmujące okres od 31 stycznia 2025 roku do 16 czerwca 2026 roku. Na konto szpitala zwrócił 0,5 mln złotych”

- wskazano w komunikacie.

Na informacje o niespodziewanym ruchu byłego już członka Koalicji Obywatelskiej i byłego pracownika szpitala zareagował były wiceminister sprawiedliwości, poseł PiS Sebastian Kaleta.

- „Kacprzyk skorygował faktury i zwrócił szpitalowi 500.000 zł. Przecież to jest niemal jak przyznanie się do przestępstwa‼️ Gdzie jest prokuratura? Po to im była, aby kryć ekipę Tuska, nawet jak cała Polska zobaczy oczywisty wał…”

- napisał parlamentarzysta.

- „Czyli pan Kacprzyk właśnie potwierdził, że pieniądze zostały wypłacone bezpodstawnie. A tym samym najprawdopodobniej doszło do przestępstwa oszustwa i poświadczenia nieprawdy – tak jak wskazywałem 2 dni temu w zawiadomieniu. Z prawnej perspektywy: jeśli sprawca wyłudzenia dobrowolnie zwróci to, co wyłudził, nie wymazuje to przestępstwa – może jednak wpływać na złagodzenie kary. Pytanie, czy zwrot dokonany pod presją społeczną i medialną można uznać za dobrowolny? Będzie to oceniał prokurator i sąd. Ja osobiście szanse na złagodzenie kary tylko dlatego, że część pieniędzy pan Dawid pod presją zwrócił, oceniam raczej nisko. No, chyba że ujawni coś nowego w tej sprawie, np.: czy i jakie osoby działały tu z nim wspólnie i w porozumieniu…”

- dodał poseł i adwokat Paweł Jabłoński.