Przypomnijmy, że Karol Nawrocki poinformował o swojej decyzji po konsultacji z Kapitułą Orderu Orła Białego. Jak podkreślił, bezpośrednią przyczyną było nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy odwołującej się do „bohaterów UPA”.

„Nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy odwołującej się do zbrodniarzy z UPA ma znaczenie wykraczające daleko poza wewnętrzną sprawę Ukrainy” – zaznaczył prezydent RP. Dodał również, że Polska wielokrotnie sygnalizowała stronie ukraińskiej wagę tej kwestii, jednak stanowisko Kijowa pozostało niezmienne.

Sprawę szeroko relacjonowały media, przypominając, że do wejścia decyzji w życie konieczna jest jeszcze kontrasygnata premiera. Zwrócono także uwagę na gwałtowną reakcję władz ukraińskich, które niemal natychmiast przystąpiły do publicznej konfrontacji.

We wpisie opublikowanym na Facebooku Andrij Sybiha stwierdził, że „emocje wzięły górę w Warszawie” i oskarżył polskich polityków o „nieuzasadnione, impulsywne i lekceważące kroki”, co już samo brzmi jak słowa skopiowane z narracji Kremla. W odpowiedzi ogłosił rezygnację z polskiego odznaczenia otrzymanego w 2022 roku.

Jednak wielu komentatorów zwraca uwagę, że w reakcji strony ukraińskiej zabrakło odniesienia do zasadniczego problemu, który legł u podstaw decyzji Karola Nawrockiego. W swoim oświadczeniu Sybiha nie odniósł się szerzej do kontrowersji związanych z honorowaniem UPA ani do wielokrotnie podnoszonych przez stronę polską postulatów dotyczących pamięci o ofiarach rzezi wołyńskiej.

To właśnie ten aspekt stał się powodem licznych głosów poparcia dla decyzji prezydenta RP. Lider Konfederacji Sławomir Mentzen napisał: „Brawo Panie Prezydencie!”. Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomir Cenckiewicz skomentował krótko: „Dobrze. Nowy początek!”. Z kolei były wicepremier Jacek Sasin ocenił, że „Polska ma swoją godność – nigdy nie klęka”.

Po stronie zwolenników decyzji znaleźli się także liczni działacze środowisk kresowych, historycy i publicyści. W mediach społecznościowych pojawiały się komentarze wskazujące, że państwo polskie nie może honorować osób reprezentujących władze akceptujące gloryfikację formacji odpowiedzialnych za zbrodnie na polskiej ludności cywilnej.

Krytycy stanowiska Kijowa podkreślają również, że od lat relacje polsko-ukraińskie obciążone są problemem niejednoznacznej oceny działalności OUN-UPA przez część ukraińskich elit politycznych. W ich opinii reakcja Andrija Sybihy bardziej przypomina próbę politycznej demonstracji niż rzeczywistą odpowiedź na argumenty przedstawione przez stronę polską.