Petersburskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne od lat jest oczkiem w głowie Władimira Putina. To właśnie tam rosyjski przywódca regularnie spotyka się z przedstawicielami biznesu i polityki, próbując przekonywać świat, że mimo sankcji Rosja pozostaje ważnym graczem gospodarczym. Tegoroczne otwarcie wydarzenia zostało jednak przyćmione przez alarmy przeciwlotnicze i doniesienia o uderzeniach dronów.

Gubernator Petersburga Aleksandr Biegłow poinformował, że kilka obiektów zostało uszkodzonych, a kilka osób odniosło obrażenia. „Nie ma ofiar śmiertelnych. Na miejscu działa centrum reagowania kryzysowego. Siły i zasoby zostały postawione w stan najwyższej gotowości” – przekazał w komunikacie.

Mieszkańcy miasta relacjonowali niezwykle nerwową noc. Cytowany przez portal Fontanka jeden ze świadków mówił: „Kanonada. Kilka razy coś bardzo mocno wybuchło, przerażone ptaki krzyczą, wyją też alarmy samochodowe, a dom za każdym razem się trzęsie. Ciągle huczy”.

Według władz obwodu leningradzkiego rosyjska obrona przeciwlotnicza miała zestrzelić około 50 dronów. Ograniczono również działalność lotniska Pułkowo, co doprowadziło do opóźnień dziesiątek lotów. Mieszkańcy skarżyli się także na problemy z mobilnym internetem i dostępem do części usług cyfrowych.

Szczególne zainteresowanie wzbudziły doniesienia o pożarze w petersburskim terminalu naftowym. Informacje takie podały m.in. projekt OSINT Exilenova+ oraz kanał ASTRA, publikując nagrania przedstawiające kłęby dymu unoszące się nad obiektem. Rosyjskie władze początkowo nie komentowały tych doniesień.

Jeżeli informacje o trafieniu terminalu się potwierdzą, będzie to kolejny przykład ukraińskiej strategii polegającej na atakowaniu infrastruktury energetycznej i logistycznej znajdującej się głęboko na terytorium Federacji Rosyjskiej. W ostatnich miesiącach podobne uderzenia były wymierzone w rafinerie, składy paliw i zakłady przemysłu obronnego.

Atak na Petersburg posiada również wymiar symboliczny. Miasto jest nie tylko rodzinnym miastem Władimira Putina, ale także miejscem organizacji forum, które Kreml wykorzystuje jako pokaz siły gospodarczej państwa. Tym razem uwagę uczestników przyciągnęły jednak nie wystąpienia polityków i biznesmenów, lecz eksplozje słyszane nad jednym z najważniejszych miast Rosji.

Wojna, którą Kreml chciał utrzymać z dala od rosyjskich metropolii, coraz częściej przypomina o sobie także mieszkańcom Petersburga i Moskwy. Kolejne ataki pokazują, że konflikt wykracza daleko poza linię frontu na Ukrainie.