Jeszcze przed spotkaniem z szefem węgierskiego rządu premier Donald Tusk zapowiedział w mediach społecznościowych, że wręczy mu… serduszko Koalicji Obywatelskiej, ale w węgierskich, nie w polskich barwach.
- „Za chwilę będzie tu Peter Magyar. Zobaczcie, co dla niego przygotowałem .Nasze serduszko, ale w węgierskich barwach. Zasłużył na to!”
- pisał na X.com.
Kiedy już doszło do spotkania, lider Koalicji Obywatelskiej wpiął premierowi Węgier przypinkę do klapy marynarki.
- „Tak, dla Ciebie i dla Węgier, aby przezwyciężyć zło. Musisz mieć serce i musisz wierzyć w swój naród”
- powiedział.
Po rozmowie ze swoim węgierskim odpowiednikiem Donald Tusk oświadczył, że jego zwycięstwo w wyborach „to nie tylko powrót Węgier do Europy i prawdziwej demokracji, ale też znak nadziei, że rządy prawa i przyzwoitość w polityce, to nie są przegrane sprawy”.
Spotkanie Magyara z Tuskiem skomentował na antenie Polsat News szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
- „Pozostawmy za zasłoną milczenia te próby wykorzystywania sytuacji przez pana premiera”
- podkreślił.
Zaznaczył, że bardziej profesjonalna była rozmowa prezydenta Karola Nawrockiego z szefem węgierskiego rządu.
- „Pragmatyczna, skoncentrowana na interesach, a nie na małych geścikach, emocjach i fotografiach. Tak trochę, mam wrażenie, inaczej niż w Kancelarii Premiera, u nas profesjonalizm, a tam pełen infantylizm”
- stwierdził.
