Nie miała łatwego życia, ale zdała się na Boga
Zakonnik podkreśla, że pochodnia św. Rity to światło przebaczenia i pokoju, które co roku zapalane jest w Cascii. Jest to bezpośrednie nawiązanie do doświadczeń św. Rity. Kiedy jej mąż został zamordowany, a jego krewni nakłaniali jej synów do zemsty, Rita osobiście udała się z ewangelicznym przebaczeniem do mordercy, a w swojej rodzinie zabiegała o pokój i pojednanie. Jej świadectwo jest szczególnie bliskie Leonowi XIV, który jako augustianin często pielgrzymował do Cascii, a dziś jako Papież sam usilnie zabiega o pokój w świecie i Kościele.
Orędowniczka w sprawach beznadziejnych
O. Casciano zauważa, że kult świętej jest żywy na całym świecie. Rita była żoną, wdową, matką i końcu mniszką. Nie miała łatwego życia, ale do wszystkiego podchodziła z wielką wiarą, zdając się na Bożą Opatrzność. Dlatego pielgrzymi, patrząc na jej życie, czują, że jest im bliska i potrafi zrozumieć ich sytuacje. A cuda i łaski, które wyprasza im u Boga sprawiają, że jest znana jako orędowniczka w sprawach beznadziejnych.
Stygmat ciernia
Rektor sanktuarium w Cascii przyznaje, że dla niego osobiście najbardziej wymowny jest ostatni etap jej życia. Św. Rita już jako augustianka prosiła Chrystusa, by mogła uczestniczyć w Jego męce. Otrzymała stygmat ciernia, który nosiła w swoim ciele, cierpliwie i z wielką miłością przez całych 15 lat.
Ostatni dar Jezusa: róża i figi
O. Casciano opowiada też o ostatnim epizodzie z życia św. Rity. Tuż przed śmiercią, pośrodku umbryjskiej zimy, poprosiła Jezusa o różę i dwie figi. I Pan wysłuchał jej prośby. Odwiedzająca ją kuzynka znalazła w śniegu różę i figi. Pielgrzymi wzruszają się do łez, kiedy im o tym opowiadam – dodaje augustianin.
