Wołodymyr Zełenski napisał otwarty list do prezydenta Rosji Władimira Putina. List ten został opublikowany przez ukraińskie MSZ i wysłany Rosjanom oficjalnymi kanałami dyplomatycznymi. Zawiera on propozycje osobistego spotkania prezydentów dwóch państw w celu podpisania rozejmu i dogadania warunków pokoju. Bez pośredników, wprost między Rosją a Ukrainą. Stany Zjednoczone i państwa europejskie, według prezydenta Ukrainy, mają stać się częścią porozumienia, ale same negocjacje mają być przede wszystkim prowadzone między dwoma stronami konfliktu.
Struktura listu jest nieprzypadkowa. Zełenski w zasadzie grozi w nim Putinowi, że w sytuacji, jeżeli Rosja nie zacznie traktować negocjacji poważnie, Ukraina będzie nasilać ataki na rosyjskie zaplecze, na przemysł naftowy i zbrojeniowy, na infrastrukturę krytyczną. Zełenski przypomniał prezydentowi Rosji, że Ukraina będzie walczyć o prawo do istnienia i będzie walczyć twardo i jeżeli lider Rosji nie zgodzi się na pokój, to niedługo będzie zmuszony również walczyć o swoje własne przetrwanie. Podkreślając, że nie chodzi o Rosję jako państwo, lecz osobiście o Putina jako lidera, który będzie walczyć o przetrwanie swojego reżimu. Zełenski również zrobił odwołanie do historii, mając zapewne na myśli rok 1917.
Pomijając to, na ile tego typu analogie są trafne i na ile tego typu groźby mogą być skuteczne, warto odnotować, że Ukraina w tej chwili prowadzi strategiczną kampanię uderzeń w czułe punkty Rosji. W podstawę jej gospodarki, w marynarkę wojenną, w infrastrukturę – i celem tej kampanii jest narzucenie coraz to wyższej ceny kontynuowania wojny. Ewidentnie Ukraina dąży w ten sposób do skłonienia Rosjan do poważnych rozmów. Jak już pisałem w jednym ze swoich wcześniejszych tekstów, w tym roku wyraźnie widać zmianę nastawienia rosyjskiej opinii publicznej, tej jej patriotycznej części, w stosunku do wojny. Postawione cele, nawet te minimalne, są dalekie od zrealizowania, straty z czasem tylko rosną, zasoby się wyczerpują, Rosja też zaczyna nie nadążać za Ukrainą w wyścigu technologicznym i... jakkolwiek to dziwne, przemysłowym. Ukraina była w stanie w warunkach ciągłych rosyjskich bombardowań zbudować od zera przemysł, który w 2026 roku produkuje podobną liczbę dronów dalekiego zasięgu, co Rosja. W niektórych innych dziedzinach, takich jak drony poziomu operacyjnego czy roboty lądowe, ukraiński przemysł znacznie wyprzedził rosyjski. Podczas gdy tradycyjne typy uzbrojenia, gdzie Rosja pozostaje liderem, straciły na znaczeniu.
W obecnej sytuacji oficjalna narracja Kremla, w której rosyjska armia naciera na wszystkich kierunkach i osiąga jedno zwycięstwo za drugim, w którym wszystkie cele Specjalnej Operacji Wojskowej zostaną nieuchronnie osiągnięte... ona już nie służy podtrzymaniu zwykłych Rosjan na duchu. Rzeczywistość frontu zaczyna coraz mocniej rozjeżdżać się z oficjalnymi komunikatami i Ukraina nawet nie musi się angażować w sensie informacyjnym w tę walkę, bo sami rosyjscy eksperci i analitycy – ci, których Kreml zawsze tolerował ze względu na ich patriotyczną, proreżimową pozycję – podają te alarmujące informacje z frontu. Przedostają się one już nawet do mainstreamowych mediów czy popularnych kanałów w Internecie. Co z kolei powoduje, że buńczuczne deklaracje Putina tylko drażnią opinię publiczną i ją bulwersują.
Można oczywiście traktować tę zmianę jako niemającą żadnego przełożenia na rzeczywistość polityczną w Rosji. Jest to państwo autorytarne bez mechanizmów wpływu na władzę ze strony społeczeństwa. Tym niemniej elity rosyjskie nie są jednością i jeden z celów, które stawiają sobie Ukraińcy, to poróżnić interesy rosyjskich elit i interes osobisty Putina. Rosjanie wiele rzeczy mogą znieść i wybaczyć... poza jedną – poza porażką swojego lidera. Tak zawsze było w historii ich państwa. Lider, który przegrywał wojnę, z czasem tracił autorytet i władzę. Lider, który potrafił z powodu swojej niekompetencji narazić Rosję na potworne straty, ale taki, który koniec końców wojnę wygrywał... będzie w Rosji czczony jako bohater.
Ukraina więc próbuje wbić klin w rosyjskie elity. Zdesperowana opinia publiczna służy tu za tło, które ma pchnąć elity do odpowiednich decyzji, w razie gdyby Putin zdecydował się grać va banque. List Zełenskiego to przesłanie, ale niekoniecznie do Putina. To przesłanie brzmi: „Wasz lider zdradził was i on przegra wojnę z Ukrainą. Zróbcie coś z tym, zanim będzie za późno. Zanim on pogrąży was razem z sobą”.
