„Rosja i jej służby robią swoje, dopóki im na to pozwalamy” – podkreślił Puusepp. Jednocześnie zaznaczył, że choć nie da się całkowicie powstrzymać prób destabilizacji, państwa mogą skutecznie podnosić ich koszt: „Nie możemy ich powstrzymać przed próbami (…) ale możemy sprawić, że ich realizacja będzie jak najbardziej utrudniona i kosztowna”.
Estoński model opiera się na zasadzie odstraszania poprzez widoczność i konsekwencję działań. „Potwierdziliśmy dane wywiadowcze, że odstraszyło to aktorów, których Rosja próbuje zwerbować” – zaznaczył Puusepp. Jak dodał, kluczowe jest działanie na wczesnym etapie: „Ważne jest, aby działać wcześnie, aby sytuacja nie przerodziła się w coś gorszego… Nie sposób przecenić znaczenia narzędzi prawnych”.
Od czasu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku państwa europejskie coraz częściej wskazują na wzrost operacji hybrydowych – od cyberataków i podpaleń po działania wymierzone w infrastrukturę krytyczną. Jak wynika z analiz m.in. Reutersa oraz raportów ENISA, działania te mają na celu osłabienie wsparcia dla Kijowa i destabilizację państw Zachodu.
Szczególnym wyzwaniem jest sposób rekrutacji wykonawców takich działań. Europejskie służby alarmują, że werbunek odbywa się często przez media społecznościowe i sieci przestępcze, a celem stają się osoby młode lub znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej, którym oferuje się stosunkowo niewielkie wynagrodzenie.
Estońskie doświadczenia pokazują, jak szeroko można interpretować działania sabotażowe. Nawet drobne przestępstwa mogą zostać zakwalifikowane jako współpraca z obcym wywiadem. Jak wskazywał były szef estońskiego wywiadu Kaupo Rosin, za wybicie szyby w samochodzie polityka można otrzymać wyrok „od czterech do pięciu lat” więzienia.
