Tomasz Terlikowski udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”, w którym opowiedział o przemianie swoich poglądów.
- „Jeśli chodzi o gender, to moje stanowisko zmieniło się na różnych poziomach. Po pierwsze dlatego, że lektura kolejnych tekstów z zakresu gender studies i zetknięcie się z przemocą, której doświadczyli ludzie, sprawiło, że dużo mocniej rozumiem kontekst tych badań i kulturowe umocowanie doświadczania płci. Lepiej rozumiem też powody, dla których tego typu model myślenia był potrzebny”
- mówił publicysta.
- „Nie uważam też tego za ideologię, natomiast według mnie część środowisk politycznych, która posługuje się teoriami z zakresu gender studies, idzie za daleko. Nie zgadzam się z tezą, że płeć jest uwarunkowana tylko kulturowo, bo ma także wymiar biologiczny. Ostrożnie podchodzę do koncepcji wielości płci, większość ludzi przeżywa płeć w jeden z dwóch sposobów, ale nie kwestionuję tego, że są osoby, które przeżywają płeć inaczej.”
- dodał.
Jeszcze bardziej poglądy Terlikowskiego zmieniły się w kwestii par homoseksualnych. „Czy dwójka kochających się kobiet może stworzyć rodzinę?” – pytał dziennikarz.
- „Może i wiele takich par tworzy. Możemy prawnie się spierać, czy pary homoseksualne mogą być uznawane za małżeństwa, ale nie mam wątpliwości, że to są pełnowartościowe rodziny. Jeżeli ludzie żyją razem i się wspierają, są rodziną. Niektóre homoseksualne pary wychowują nawet dzieci i uważam, że mają do tego prawo. I znów, możemy się spierać, czy dopuścić do adopcji dziecka przez parę jednopłciową, ale są już takie pary, które wychowują dzieci adoptowane przez jednego z partnerów”
- oświadczył Terlikowski.
- „To się dzieje i to są dzieci tych ludzi, mają prawo je wychowywać. Osobną kwestią jest też przysposobienie [prawna procedura uznania dziecka za własne] dziecka z poprzedniego związku jednego z partnerów. To, moim zdaniem, dla dobra dziecka powinno być możliwe”
- dodał.
