Aborcyjny Dream Team zajął się promocją aborcji selektywnej.

- „Zadzwoniła do nas dzisiaj osoba w dziesiątym tygodniu ciąży bliźniaczej i zaczęła nas pytać na temat dostępności klinik aborcyjnych w Czechach, na Słowacji”

- powiedziała na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu działaczka organizacji Justyna Wydrzyńska.

- „Ta osoba jest w chcianej, planowanej ciąży, ale ponieważ jest to ciąża bliźniacza, to ich to trochę zaskoczyło jako parę. Oni nie planowali, nigdy nie myśleli o tym, żeby mieć dwójkę dzieci zamiast jednego. Więc tak naprawdę ich pierwszym pomysłem była aborcja selektywna”

- dodała.

Aktywistka poinformowała, że zaprezentowała kobiecie informacje na temat miejsc w Europie, gdzie dokonuje się aborcji selektywnej, „żeby jej życie było spełnione”.

Do barbarzyńskich praktyk promowanych przez Aborcyjny Dream Team odniósł się przewodniczący Zespołu KEP ds. Bioetycznych bp Józef Wróbel.

- „Czy można powiedzieć w przypadku ciąży bliźniaczej, że jedno dziecko wystarczy? Że drugie można usunąć, żeby za bardzo nie utrudniać rodzinie życia?”

- pyta duchowny.

Zaznacza, że takie praktyki są nie tylko śmiertelne dla jednego z bliźniąt, ale zagrażają też dziecku, które chce się zostawić przy życiu.

- „To ryzyko jest duże, tak duże, że wiąże się z tym poważna odpowiedzialność moralna. Z tej perspektywy tego działania również nie da się moralnie obronić”

- zauważył.

Bp Wróbel zwrócił uwagę na problem z organizacjami proaborcyjnymi, które w agresywny sposób namawiają do zabijania dzieci nienarodzonych.

- „Można mówić o pomaganiu zachęcając do aborcji, pomagając matce podjąć decyzję o zabiciu dziecka. A przecież można też jej pomóc naprawdę, w sensie pozytywnym. Mamy takie rozwiązania, takie ośrodki, które służą wsparciem, choćby materialnym, rodzinom i matkom w trakcie ciąży i już po porodzie. Wiemy, że rodzicielstwo bywa trudne, że wychowanie dziecka kosztuje… a jednak można pomóc, zachęcając, by dziecko zostało przyjęte, by zostało otoczone miłością i by w ten sposób również została ocalona ta miłość”

- podkreślił.

Po publikacji nagrania w mediach społecznościowych wybuchła burza wokół Aborcyjnego Dream Teamu. Pojawiają się postulaty uznania go za organizację terrorystyczną. Głos zabrał nawet poseł Roman Giertych.

- „Jeżeli to prawda, to jest to straszne”

- napisał.

To prawda. Szkoda, że parlamentarzysta nie myślał o tym, kiedy startował z list Koalicji Obywatelskiej, która szła do wyborów z postulatem aborcji na życzenie do 12 tygodnia ciąży, starając się zbić polityczny kapitał na manifestacjach organizowanych przez proaborcyjne środowiska. W tym celu Donald Tusk nawet fotografował się z inicjatorką tzw. Strajku Kobiet Martą Lempart.