Polityk odnosił się tym samym w rozmowie na antenie Telewizji Republika do rozmowy szefa MON z Pete’em Hegsethem, wizyty na poziomie generalskim oraz rozmowy szefa BBN z bardzo istotną postacią w Pentagonie.

Stany Zjednoczone wstrzymały rotację 2. Brygady Pancernej 1. Dywizji Kawalerii. Informacje o tej decyzji pojawiły się tydzień temu w zagranicznych mediach, a następnie potwierdziły je Reuters i CNN, powołując się na anonimowych urzędników Pentagonu.

Jako przyczynę wskazuje się plan redukcji brygadowych zespołów bojowych w Europie z czterech do trzech – czyli powrót do stanu z 2021 roku. Decyzja ma mieć zarówno charakter logistyczny, jak i polityczny: skłonić sojuszników NATO do większego zaangażowania we własne bezpieczeństwo.

Polska dyplomacja intensywnie działa na wielu frontach. Szef BBN Bartosz Grodecki rozmawiał telefonicznie z Podsekretarzem ds. Polityki Departamentu Obrony USA Elbridge'em Colby'm. W komunikacie zauważono, że Colby wskazał na znaczenie relacji między Trumpem a prezydentem Nawrockim oraz zapewnił, że Polska będzie traktowana jako modelowy i priorytetowy sojusznik przy planowaniu zmian w rozmieszczeniu sił amerykańskich w Europie.

Tymczasem cytowany już Marcin Przydacz dodał:

„Zaryzykuję twierdzenie, że gdyby dzisiaj nie było prezydenta Nawrockiego, tylko np. byłby chciany przez Donalda Tuska - Rafał Trzaskowski w Pałacu Prezydenckim, to tych wojsk już dawno by nie było”.

Mówił też o tym, że Amerykanie z całą pewnością mają pełną świadomość tego, jak wygląda proces decyzyjny w Polsce. Biorąc pod uwagę fakt, że o wielu sprawach decyduje rząd, nie można wykluczyć, że mamy do czynienia z sygnałem, że granie antyamerykańską kartą może mieć negatywne konsekwencje – dodał gość Telewizji Republika.