Wildstein nie pozostawia miejsca na niedomówienia. W swoim wpisie podkreśla, że nawet media niesprzyjające opozycji formułują poważne zarzuty wobec Romana Giertycha. „Portal, któremu można zarzucić wszystko, tylko nie sympatię do opozycji, oskarża Giertycha i jego ludzi o działania de facto mafijne” – pisze.
Publicysta idzie jeszcze dalej, wskazując, jakie konsekwencje miałoby potwierdzenie tych informacji. „Jeśli te oskarżenia się potwierdzą (...), to oznacza, że prawa ręka Tuska, druga najważniejsza osoba w państwie, Giertych, jest po prostu członkiem mafii” – stwierdza.
W opinii Wildsteina najbardziej niepokojąca jest nie tylko sama treść zarzutów, ale reakcja – a właściwie jej brak – ze strony obecnych władz. „W normalnym państwie coś takiego powinno zmieść rząd z powierzchni ziemi. Konferencja powinna gonić konferencję. Premier powinien się grubo tłumaczyć... U nas? Cisza. I właściwie nie ma problemu...” – ocenia.
To właśnie milczenie instytucji państwowych i brak wyraźnej odpowiedzi rządu staje się jednym z głównych punktów jego krytyki.
Znaczną część wpisu Wildstein poświęca również mediom. W jego ocenie część redakcji świadomie pomija niewygodne tematy. „Obserwujcie proszę (...) ilu z nich zauważy ten temat... a ilu z nich będzie siedzieć cicho albo zacznie dwa razy głośniej wołać o faszyzmie i polexicie” – apeluje.
Publicysta zarzuca też niektórym mediom selektywność i podwójne standardy, sugerując, że zamiast podejmować trudne tematy, wolą wzmacniać polityczne emocje.
Dodaje również pytanie, które – jak podkreśla – pozostaje dla niego nierozstrzygnięte: „Jak ktokolwiek przyzwoity może ten syf popierać?”.
- I tylko jedno mnie wciąż ciekawi- i serio chciałbym poznać na to pytanie odpowiedź. Jak ktokolwiek przyzwoity może ten syf popierać? System, którego mordą jest Giertych? – pytania na koniec publicysta.
