Projekt zakłada możliwość odwiedzin zwierząt przede wszystkim w hospicjach stacjonarnych oraz na oddziałach medycyny paliatywnej. Autorzy propozycji przekonują, że obecność psów i kotów może poprawiać stan psychiczny pacjentów i wspierać proces leczenia.

W uzasadnieniu projektu zapisano, że „prawo pacjenta do kontaktu ze zwierzętami domowymi to istotny element humanizacji opieki medycznej”. Autorzy ustawy wskazują również, że kontakt ze zwierzętami „redukuje poziom stresu, obniża ciśnienie krwi, poprawia nastrój, a także zwiększa motywację do rehabilitacji”.

Nowelizacja miałaby gwarantować pacjentom „prawo do kontaktu ze zwierzętami domowymi”, definiowanymi jako zwierzęta utrzymywane przez człowieka „w charakterze jego towarzysza”. W praktyce chodzi przede wszystkim o psy i koty.

Projekt wywołał jednak ostrą debatę polityczną i społeczną. Krytycy zwracają uwagę, że propozycja pojawia się w czasie pogłębiających się problemów finansowych ochrony zdrowia. W ostatnich miesiącach media wielokrotnie informowały o zamykaniu oddziałów, ograniczaniu przyjęć pacjentów i przekładaniu zabiegów.

Naczelna Izba Lekarska alarmowała niedawno, że część pacjentów onkologicznych była odsyłana do innych placówek. Jednocześnie według danych przywoływanych w debacie publicznej luka finansowa w systemie ochrony zdrowia ma sięgać około 23 miliardów złotych.

W mediach społecznościowych oraz komentarzach politycznych pojawiły się pytania, czy w sytuacji kryzysu kadrowego i finansowego priorytetem rządu powinny być przepisy dotyczące odwiedzin zwierząt. Część komentatorów ocenia działania władz jako oderwane od najpilniejszych problemów służby zdrowia. Pojawiają się również głosy, że „nie ma pieniędzy na szpitale i leczenie ludzi, a ważniejsze stają się koty i psy”.

Dodatkowo część lekarzy i internautów zwraca uwagę na kwestie sanitarne. W debacie pojawiają się pytania dotyczące zachowania sterylności oddziałów oraz ryzyka przenoszenia przez zwierzęta bakterii, pasożytów i innych drobnoustrojów. Krytycy podnoszą, że w placówkach medycznych przebywają pacjenci z osłabioną odpornością, po operacjach oraz w trakcie leczenia onkologicznego, dlatego nawet niewielkie zagrożenia epidemiologiczne mogą budzić w pełni uzasadnione obawy.