Dymisją proboszcza parafii mariackiej ks. Dariusza Rasia (brata prominentnego polityka koalicji rządzącej) zakończyła się praca komisji powołanej przez emerytowanego metropolitę krakowskiego abp Marka Jędraszewskiego, która badała finanse parafii. Teraz nową komisję, która ma zbadać sposób zarządzania majątkiem parafii mariackiej powołał kard. Grzegorz Ryś. Zaskakuje, że na jej czele stanął prof. Jerzy Hausner. Ekonomista w PRL był działaczem Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, a od 1970 roku należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Po zmianach ustrojowych związał się z Sojuszem Lewicy Demokratycznej. W rządach Leszka Millera i Marka Belki pełnił urząd wicepremiera.

Wybór dawnego działacza komunistycznego wywołał falę krytyki pod adresem metropolity krakowskiego. W jego obronie postanowił stanąć red. Dawid Gospodarek.

- „Jeśli chce się dobrego audytu, zleca się go profesjonaliście niezwiązanemu z instytucjami, które ma badać. To właśnie roztropnie zrobił kard. Ryś. Do badania finansów Kościoła nie trzeba być ministrantem, serio!”

- napisał dziennikarz.

Skąd więc krytyka, której najwyraźniej nie zrozumiał red. Gospodarek, drwiąc z jej autorów? Wyjaśnia to w mediach społecznościowych o. Jacek Gniadek SVD zauważając, że zdanie „do badania finansów Kościoła nie trzeba być ministrantem” w tym kontekście jedynie w teorii brzmi rozsądnie.

- „Niezależność audytu to jednak nie tylko formalna zewnętrzność, ale przede wszystkim realna obiektywność i brak konfliktu interesów – także ideologicznego. Kard. Ryś, powołując komisję z zewnętrznym przewodniczącym, zrobił krok we właściwym kierunku, zwiększając przejrzystość zarządzania majątkiem diecezji. Problem pojawia się jednak przy konkretnym wyborze osoby. Jerzy Hausner, choć niewątpliwie kompetentny ekonomista, niesie wyraźne lewicowe i postkomunistyczne obciążenie (PZPR od 1970 r., SLD, wicepremier w rządach postkomunistycznych)”

- zauważa werbista.

Przypomina, że misja parafii „opiera się na zupełnie innej aksjologii niż marksistowski materializm”.

- „Krytyka komentatorów jest więc uzasadniona: niezależność proceduralna nie gwarantuje niezależności faktycznej, a światopogląd i biografia eksperta mają znaczenie – dokładnie tak, jak w teorii Misesa, gdzie to właściciel (w tym przypadku Kościół i jego misja), a nie menedżer-agent, powinien ostatecznie decydować o alokacji zasobów. Dlatego lepszym rozwiązaniem byłby audytor z doświadczeniem w sektorze non-profit lub katolickim, wieloosobowa komisja z rzeczywistą równowagą światopoglądową oraz pełna transparentność raportu”

- ocenia duchowny.

- „Kard. Ryś ma pełne prawo powołać kogo chce – to jego diecezja.  Nie istnieje jednak pełna niezależność światopoglądowa – każdy ekspert niesie swój bagaż wartości i założeń, które wpływają na ocenę. Światopogląd ma znaczenie, a udawanie neutralności tylko osłabia wiarygodność”

- dodaje.