Była szefowa Biełsatu w dalszej części swojego wpisu wyjaśnia:

„Artysta i performer Siemion Skriepiecki zabity w Polsce. Do morderstwa doszło 15 VI o 10 rano w znajdującym się niedaleko granicy z Białorusia mieście Biała Podlaska, gdzie znajduje się ośrodek dla uchodźców. Po emigracji z Rosji Skrepiecki przeszedł przez ten ośrodek i potem pozostał w mieście wraz z rodziną”.

Dodaje, że zgodnie z relacją lokalnych mediów sprawców mogło być kilku, a taksówkarza, który miał ich podwozić, zatrzymano w pobliżu białoruskiego konsulatu. Wspomniała też, że zaledwie 4 dni temu, 12 czerwca rosyjski opozycyjny portal „Sota”:

„[…] relacjonował akcję Skrepieckiego w Berlinie przed ambasadą Rosji. Artysta chodził w łapciach, z przywiązaną do spodni rosyjską flagą, nosząc obraz przedstawiający Stalina karmiącego Putina. W swojej twórczości Skrepiecki stale wyśmiewał zarówno władze Federacji Rosyjskiej, jak i opozycję między innymi  Ramzana Kadyrowa”.

Dodała, że prawdziwe nazwisko Skrepieckiego to Robert Kuzowkow, a jego adres opublikowano wcześniej w sieci. Wspomniała również, że wcześniej greckie i litewskie służby rozbiły grupę najemnych zabójców, którzy mieli planować zamordowanie „[…] mieszkającego na Litwie baszkirskiego działacza Rusłana Gabbasowa oraz litewskiego działacza Valdasa Bartkevičiusa znanego z akcji antyrosyjskich i poparcia dla Ukrainy”.

Na koniec dziennikarka we wpisie zaznacza, że do tej pory płatni zabójcy Putina z bronią palną nie grasowali po Polsce mordując tych, którzy szukali schronienia, niepokornych. Zwróciła się również do dziennikarzy, wyjaśniając: to nie była strzelanina, ale morderstwo na zlecenie.

Do tekstu odniósł się także Piotr Woyciechowski, który w komentarzu podkreślił:

„Jesteśmy państwem z dykty i blachy falistej. Ruscy z Białorusinami robią u nas co chcą, gdzie chcą i kiedy chcą. Żenada”.