Łukaszenka udzielił wywiadu dla Al-Arabija, w którym przekonuje, że w pierwszych dniach inwazji na Ukrainę Władimir Putin rozkazał swoim wojskom odwrót spod Kijowa, bo prosiły go o to pewne „siły” chcące zaprowadzić pokój.

- „Uważam, że gdyby (rosyjskie wojska) kontynuowały ofensywę w Kijowie, nie zostałby tam nikt, nawet (Wołodymyr Zełenski). (Rosjanie) zostali prawdopodobnie po raz kolejny oszukani. To Watykan i, co zaskakujące, lobby żydowskie, Izraelczycy - oni w imieniu Zełenskiego oświadczyli koniec, zawieramy pokój, zgadzamy się. Tak samo zrobili oni, a tymczasem wojna się przeciągnęła”

- mówił.

W opowieści samozwańczego prezydenta Białorusi, Putin działał z pobudek altruistycznych, ale został oszukany.

W tym samym wywiadzie Łukaszenka postanowił przeprosić Zełenskiego za swoje wcześniejsze wypowiedzi. Przekonywał, że agresywne wystąpienia pod adresem przywódcy Ukrainy były odpowiedzią na działania Kijowa, które odbierał jako groźby.

- „Jeśli Wołodymyr Ołeksandrowycz poczuł się urażony, przepraszam go za te słowa”

- stwierdził

Ocenił, że Zełenski powinien unikać prowokowania Białorusi zapewniając, że „nie należy oczekiwać działań militarnych ze strony Białorusi, a zwłaszcza ode mnie”.