Jak relacjonują źródła, Vance podkreślił przed wylotem z bazy Andrews, że Waszyngton „z niecierpliwością czeka na negocjacje” i liczy, że „będą pozytywne”. Dodał przy tym: „jeśli Irańczycy są gotowi negocjować w dobrej wierze, z pewnością jesteśmy gotowi wyciągnąć do nich otwartą dłoń”. Jednocześnie nie pozostawił wątpliwości co do stanowiska USA: „jeśli będą próbowali nami grać, przekonają się, że zespół negocjacyjny nie jest na to otwarty”.

Rozmowy w Islamabadzie rozpoczynają się jednak w atmosferze napięcia. Strona irańska sygnalizuje, że jej udział uzależniony jest od sytuacji militarnej w regionie. Rzecznik tamtejszego MSZ Esmaeil Baqaei zaznaczył, że „przeprowadzenie rozmów w celu zakończenia wojny zależy od przestrzegania przez USA zobowiązań zawieszenia broni na wszystkich frontach, a zwłaszcza w Libanie”. W ocenie irańskich urzędników trwające izraelskie naloty „pozbawiły rozmowy znaczenia”.

Mimo tych zastrzeżeń, sygnały płynące z Teheranu nie są jednoznaczne. Irańscy Strażnicy Rewolucji Islamskiej deklarują, że „zobowiązują się do zawieszenia broni na czas negocjacji” i nie prowadzą obecnie działań ofensywnych wobec innych państw.

Na stole negocjacyjnym znajdą się kwestie o strategicznym znaczeniu. Jak wskazują źródła, rozmowy obejmą m.in. program nuklearny Iranu, w tym „wzbogacanie uranu” oraz bezpieczeństwo transportu surowców przez cieśninę Ormuz. Ta ostatnia pozostaje kluczowym punktem sporu, szczególnie w kontekście wcześniejszych napięć i ograniczeń w żegludze.

Tymczasem w Islamabadzie widać przygotowania do wydarzenia o globalnym znaczeniu. Okolice hotelu Serena, gdzie mają odbywać się rozmowy, zostały objęte ścisłymi środkami bezpieczeństwa, a przestrzeń publiczna została zdominowana przez komunikaty zapowiadające negocjacje.

Choć obie strony deklarują chęć dialogu, różnice stanowisk pozostają głębokie. W tej sytuacji każde słowo – zarówno zapowiedzi otwartości, jak i ostrzeżenia przed „grą negocjacyjną” – może przesądzić o tym, czy rozmowy w Pakistanie okażą się krokiem w stronę deeskalacji, czy jedynie kolejnym etapem przedłużającego się konfliktu.