Jak wskazuje „Der Spiegel”, mimo upływu dekad do Polski „niemal nie popłynęły” środki rekompensujące cierpienia wojenne. Puhl ocenia, że proponowane 10 tys. zł rocznie dla poszkodowanych to kwota symboliczna, wręcz „śmieszna” w kontekście skali zbrodni. Przypomina, że niemieckie działania doprowadziły do śmierci około 6 milionów obywateli Polski, co stanowiło jedną szóstą populacji kraju.

Komentator zauważa, że choć rząd Niemiec – zarówno za czasów Olafa Scholza, jak i obecnego kanclerza Friedricha Merza – zapowiadał „humanitarny gest”, w praktyce Polacy wciąż na niego czekają. Zdaniem Puhla takie działania są nie tylko moralnie naganne, ale też „politycznie głupie”.

W tekście pojawia się również wątek świadomości historycznej niemieckiego społeczeństwa. Według autora wielu Niemców nie zna pełnej skali zbrodni popełnionych na Polakach, w tym systematycznego wyniszczania elit intelektualnych. To dodatkowo komplikuje debatę o odpowiedzialności i odszkodowaniach.

„Der Spiegel” przypomina także o gigantycznych roszczeniach reparacyjnych wysuwanych wcześniej przez PiS, które opiewały na ponad 6 bilionów złotych. Choć kwota ta została uznana za bliższą rzeczywistym stratom, sam Puhl stwierdza, że była ona raczej politycznym sygnałem niż realnym oczekiwaniem.

Najbardziej kontrowersyjny fragment komentarza dotyczy jednak bieżącej polityki. Autor stwierdza wprost, że „w niemieckim interesie jest wygrana Tuska” w nadchodzących wyborach parlamentarnych w Polsce. W jego ocenie ewentualny gest finansowy wobec ofiar mógłby wzmocnić rząd Donalda Tuska i pokazać skuteczność bardziej proeuropejskiego kursu.