Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek imienia „Bohaterów UPA” doprowadziła do załamania w polsko-ukraińskich relacjach. Polskie protesty nie poskutkowały przebudzeniem w Kijowie. Ukraińskie władze wciąż gloryfikują sprawców ludobójstwa na Wołyniu, czemu najpewniej posłuży też inicjowany właśnie Panteon Narodowy. W reakcji Polska zapowiada, że Ukraina z Banderą do Unii Europejskiej nie wejdzie.

Wczoraj dziennikarze zapytali ukraińskiego przywódcę, czy nie obawia się, że przez gloryfikację banderowców Polska zablokuje Ukrainie drogę do UE.

- „Pomimo sprzeciwu Orbana i wszystkich innych przeszkód zrobiliśmy wszystko, co do nas należało. Mam nadzieję, że Peter Magyar to wszystko popiera. Mam również nadzieję, że polski rząd to popiera. Myślę, że ważne jest, aby podkreślić, że skoro wszyscy mamy zasady — nie tylko emocje polityczne, ale zasady”

- powiedział polityk, który chce budować świadomość swojego narodu na spuściźnie faszystowskich zbrodniarzy.

W kwestii relacji z Polską, Zełenski chce się skupiać na teraźniejszości, a nie przeszłości.

- „Jesteśmy [z Polską] sąsiadami. W naszej historii występują pewne trudności. Jednak większość krajów ma w swojej historii trudności z przeszłości. Teraz jednak żyjemy teraźniejszością, mamy do czynienia z agresją skierowaną przeciwko nam i musimy być teraz jednomyślni. Bronimy UE, musimy myśleć o bezpieczeństwie naszego narodu w przyszłości”

- stwierdził.

Jednocześnie Zełenski zajął bardziej pojednawczą postawę od tej, jaką prezentował w ostatnim czasie.

- „Jeśli są pytania, znajdą się na nie odpowiedzi. Ukraina jest na to gotowa. Jesteśmy silnymi sąsiadami i dobrymi przyjaciółmi”

- przekonywał.