Jan Maria Rokita miał wówczas 37 lat i był politykiem, który uważany był za jednego z najbardziej obiecujących członków Unii Wolności. Niecały rok wcześniej pełnił niezwykle ważną rolę szefa urzędu Rady Ministrów za rządów premier Hanny Suchockiej. Dla polityków z innych stron Polski był on synonimem politycznego „Krakówka”, pod którym to mianem rozumiano polityczne zadzieranie nosa, zamiłowanie do austro-węgierskiej epoki i skłonność do popisywania się intelektualną erudycją. Te złośliwe stereotypy wynikały bardzo często z kompleksów polityków z innych części Polski wobec galicyjskiej zasiedziałości i mieszczańskich cnót, które zachowały się jeszcze pod Wawelem. Dość przypomnieć jak stereotyp zadufanego „Krakusa” reprezentował w młodzieżowym serialu „Podróż za jeden uśmiech” w latach 70-tych wydelikacony Duduś, grany przez Filipa Łobodzińskiego.

Jan Rokita też wielu kojarzył się z takim filmowym Dudusiem. Wielu posłów irytowała poza Rokity, który nawet w trakcie burzliwych posiedzeń sejmu demonstracyjnie czytał powieść Hanny Malewskiej „Przemija postać świata”, opowiadającą o upadku cesarstwa rzymskiego. Nie mniej barwną postacią była wybranka krakowskiego polityka. Nelli Rokita de domo Arnold urodziła się w 1957 roku w Czelabińsku w Związku Sowieckim. Podobnie jak Rokita, pochodziła z mieszczańskiej rodziny, której sława sięgała XIX wieku. Tyle, że w miejsce mieszczańskiego Krakowa, jej pradziad osiadł w stolicy Gruzji Tbilisi, zwanym wówczas Tyflisem. Ojciec Nelli – Aleksander został aresztowany przez NKWD i karnie odkomenderowany do wielkoprzemysłowego Czelabińska. W 1948 roku został zwolniony z więzienia, ale nakazano mu pozostać w mieście i objąć kierownictwo, zakładu naprawy samochodów. Nelli Rokita chodziła do sowieckiej szkoły, jak wspominała po latach, jako pionierka została wyróżniona zaszczytem prowadzenia klasowej gazetki ściennej, czyli tzw. „leninowskiego kącika”. Kiedy w latach 70-tych, w zamian za hojne kredyty, ekipa Leonida Breżniewa zgodziła się na wypuszczenie z Rosji osób o niemieckich korzeniach, jej rodzina przeprowadziła się ze stolicy Kirgistanu Frunze (dziś Biszkek) do Republiki Federalnej Niemiec. Młoda Nelli podjęła studia na uniwersytecie w Hamburgu, gdzie studiowała historię, germanistykę i filologię słowiańską. Po studiach Nelli podjęła pracę w niemieckiej telewizji SAT1 i w szkole językowej.  Z racji tych obowiązków Nelli po 1989 roku zaczęła przyjeżdżać do Polski. Tutaj poznała Jana Rokitę. Katarzyna Dębek, która opisała ich związek na portalu „Strona kobiet” pisze: „Nelli podczas studiów trafiła na staż do Polski, do Krakowa. To waśnie tutaj zobaczyła swojego przyszłego męża – Jana Rokitę. Poznali się dzięki Bartłomiejowi Sienkiewiczowi, który podobnie jak Jan działał w Niezależnym Ruchu Studenckim. Jak mówili wspólni znajomi, była to miłość od pierwszego wejrzenia. Byli przeciwieństwami, które się przyciągały”. Ale była to tylko pierwsza odsłona ich znajomości. Po pewnym czasie Nelli wróciła do Niemiec, a tam z innego związku w 1988 roku urodziła córkę Katarzynę. Również Jan Rokita w tym czasie podjął decyzję o małżeństwie, ale z krakowską dziennikarką Katarzyną Zimmerel, badaczką historii krakowskiego getta. Ale jak się okazało, oboje młodzi mieli do siebie wrócić. Gdy jesienią 1993 roku Nelly wróciła do Polski znów między nimi zaiskrzyło. Jan Rokita był już wówczas wysoko postawionym urzędnikiem rządu. I znów oddajmy głos Katarzynie Dębek: „Jan zaprosił ją na wyjazd do Łańska (ośrodek wypoczynkowy Rady Ministrów na Mazurach – przyp. aut.). Kilka miesięcy później wzięli ślub w Krakowie”.

Przed ceremonią Nelli przeszła na katolicyzm i przyjęła chrzest, a Rokita został jej ojcem chrzestnym. Panna młoda zwracała uwagę fantazyjnym kapeluszem, białymi koronkowymi rękawiczkami i iście pensjonarskimi baletkami. Z kolei pan młody zaprezentował klasyczny krakowski konserwatyzm, którego symbolem był czarny garnitur i biała muszka. Przez pewien czas wydawało się, że oboje stanowić będą jedną z najbarwniejszych par w środowisku Unii Wolności, a potem w Stronnictwie Konserwatywno-Ludowym. Nelli zasiadała nawet we władzach krajowych tego zapomnianego już nieco ugrupowania, które z czasem przeszło do Platformy Obywatelskiej.

 

Ale polityka z czasem wpłynęła na ich losy. Bomba wybuchła 14 września 2007 roku, w samym szczycie kampanii do sejmu, w której Platforma bardzo ostro rywalizowała z partią Prawo i Sprawiedliwość. I oto w tym napiętym momencie Nelli ogłosiła, że otrzymała propozycję przyjęcia funkcji doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego ds. kobiet i tę propozycję przyjęła. Wybuchł skandal. Platformersi uważali to za jawny sabotaż w obliczu niezwykle ostrej kampanii wyborczej. Jan Maria Rokita ogłosił w tej sytuacji wycofanie się z polityki, motywując swoją decyzję miłością do żony. Osiem dni później na konwencji wyborczej PiS w Rzeszowie Nelli ogłosiła, że zgodziła się startować w wyborach z list PiS. Wystartowała z drugiego miejsca na liście w partii Jarosława Kaczyńskiego w okręgu podwarszawskim, czyli w tzw. „obwarzanku”. Mandat uzyskała, ale na innym froncie znów stała się bohaterką nowych kontrowersji. W listopadzie 2007 roku przestała pełnić funkcję doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Raz jeszcze próbowała swych sił w polityce, startując w wyborach do senatu w okręgu podwarszawskim w 2011 roku, ale nie uzyskała mandatu. Od tego czasu trzyma się z dala od polityki i angażuje się jedynie w działanie stowarzyszenia „Siemacha”, które zajmuje się w Krakowie losem opuszczonych dzieci. Równie aktywna jest jako wolontariuszka w prowadzonym przez stowarzyszenie „Siemacha” domu dziecka w Odporyszowie koło Tarnowa. Związek z Janem Rokitą trwa bez większych zakłóceń. Jak pisze Katarzyna Dębek: „Rokita dalej lubuje się w kapeluszach, ale to, co może zdziwić osoby, które znały go z przeszłości – to jego broda – długa, siwa i pofalowana. A jak prezentuje się obecnie Nelly? No cóż jej również przybyło siwych włosów, ale na głowie”.