Mimo ogromnych wątpliwości prezydenta i sprzeciwu opozycji, koalicja rządząca przegłosowała wczoraj ustawę, na mocy której wdrożony zostanie program SAFE. W ramach unijnej pożyczki, Polska ma otrzymać 44 miliardów euro na zbrojenia. Podobnie jednak jak było to w przypadku KPO, choć będziemy musieli spłacać gigantyczną pożyczkę, środki będą mogły zostać w każdej chwili zablokowane przez Komisję Europejską w ramach „mechanizmu praworządności”. Kontrowersje budzą też sposób wydatkowania środków i niejasne warunki jej zaciągnięcia.
O SAFE rozmawiali goście programu „Salon dziennikarski” na antenie Telewizji wPolsce24. Red. Magdalena Ogórek zwróciła uwagę, że Słowacja czy Rumunia opublikowały listę podmiotów, które otrzymają środki z unijnej pożyczki.
- „A u nas nie wiadomo. Tusk najpierw używa sformułowania, że dostaną polskie firmy, natomiast mija kilka dni i mówi: firmy działające w Polsce. I jest jeszcze firma Pawła Poncyliusza, byłego polityka Platformy Obywatelskiej, która ma dostać dotację z tego programu. Natomiast to, co jest dla mnie najgorsze to fakt, że cały ten proces w Sejmie nadzorował niemiecki ambasador. To jest coś niewiarygodnego”
- stwierdziła dziennikarka.
Polsce przyznano ogromną część środków z programu, ale wiele państw w ogóle o nie nie zabiegało, na co uwagę zwrócił red. Stanisław Janecki.
- „Można było dostać jeszcze więcej tych pieniędzy. A dlaczego? Bo nie było chętnych, ponieważ to jest jednak kredyt. Po drugie, niech Polska się wykosztuje i będzie bronić Unii Europejskiej od wchodu, a my nie poniesiemy żadnych kosztów”
- przybliżył optykę państw Europy Zachodniej publicysta.
Wątpliwości co do programu podziela również red. Piotr Semka, w ocenie którego prezydent Karol Nawrocki powinien go odrzucić.
- „Donald Tusk postanowił przeprowadzić to, co zawsze najlepiej umie, czyli brutalne podzielenie Polaków przy absolutnym lekceważeniu Polski. Za chwilę każdy, kto jest po stronie amerykańskiej będzie wrogiem”
- zauważył.
