W środę odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które prezydent Karol Nawrocki zwołał, aby porozmawiać m.in. o doniesieniach na temat wschodnich kontaktów biznesowo-towarzyskich marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, który jako poseł i członek sejmowej komisji ds. służb specjalnych zrezygnował z możliwości weryfikacji przez służby i po prostu wychodził, kiedy w czasie posiedzenia komisji rozmawiano na temat kwestii objętych klauzulą „ściśle tajne”. Kancelaria Prezydenta podkreśla, że w czasie posiedzenia RBN wątpliwości nie wyjaśniono. Premier Donald Tusk opuścił posiedzenie, kiedy miało się ono zająć sprawą marszałka. Sam marszałek natomiast miał milczeć i nie odpowiedzieć na żadne pytanie.

- „Dlaczego Donald Tusk wychodzi z posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego w kluczowym momencie, a potem gubi się w tłumaczeniach?”

- pyta wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki na portalu X.

- „I pytanie najważniejsze: dlaczego premier milczy w sprawie Włodzimierza Czarzastego? Co kryje to milczenie? Czego rząd boi się powiedzieć Polakom?”

- dodaje.

Wedle informacji przekazanych przez byłego premiera, ze służb wysyłane są sygnały, że sprawa jest poważna.

- „W kuluarach mówi się o ostrych sygnałach ze strony służb, że sprawa jest poważna i skomplikowana”

- twierdzi polityk.

Podkreśla, że „w sprawach bezpieczeństwa państwa milczenie nigdy nie jest przypadkowe”.

- „Polacy mają prawo znać prawdę. Teraz”

- apeluje.