Największą popularność przyniosła mu powieść „Zły”, wydana w 1955 roku. Książka błyskawicznie stała się fenomenem. Czytelnicy różnych środowisk odnajdywali w niej coś dla siebie – sensację, klimat miasta i niezwykłą obserwację rzeczywistości. Warszawa Tyrmanda nie była tylko tłem. Była bohaterką. Ulice, kawiarnie i powojenne ruiny zostały opisane z taką dokładnością, że powieść do dziś bywa nazywana literackim przewodnikiem po stolicy.
Jeszcze bardziej osobisty charakter ma „Dziennik 1954”. To zapis zaledwie trzech miesięcy, ale o niezwykłej intensywności. Tyrmand pokazuje w nim nie tylko odbudowującą się Warszawę, ale też ludzi, ich wybory i napięcia epoki. Jest ironiczny, bystry, czasem bezlitosny – ale zawsze uważny.
Jednym z najbardziej poruszających fragmentów dziennika jest portret młodego Zbigniewa Herberta. Tyrmand pisał o nim z podziwem: „Jest to jeden z najwybitniejszych moich współczesnych. Moim zdaniem, jest największym poetą młodego pokolenia powojennej Polski”. Z niezwykłą wnikliwością opisywał jego charakter i sytuację życiową, dodając: „Czystość moralna i wierność samemu sobie są busolą życia tego człowieka”.
Relacja między tymi dwoma twórcami była czymś więcej niż znajomością literacką. Po latach Herbert wspominał Tyrmanda jako człowieka, który pomógł mu przetrwać najtrudniejszy czas. „Tyrmand wspierał mnie moralnie i materialnie. Na jego postawie moralnej wzorowałem się i naprawdę nie wiem, czy przeżyłbym bez niego te ciemne czasy” – pisał w liście z 1990 roku.
Tyrmand był także jednym z pionierów polskiego jazzu. Fascynacja muzyką, którą odkrył podczas pobytu we Francji, ukształtowała jego styl życia i sposób myślenia. Pisarz Marek Nowakowski nazwał go „papieżem jazzu” – i nie było w tym przesady. Tyrmand nie tylko słuchał jazzu, ale wprowadzał go do polskiej kultury jako znak wolności i sprzeciwu wobec szarej rzeczywistości PRL.
Dziś, po latach, jego twórczość wciąż pozostaje żywa. Nie tylko jako literatura, ale jako świadectwo epoki i postawy. Tyrmand był człowiekiem, który nie godził się na kompromisy – ani w sztuce, ani w życiu. I może właśnie dlatego jego głos nadal brzmi tak wyraźnie.
Leopold Tyrmand pozostaje jedną z najważniejszych postaci polskiej kultury powojennej – jako autor „Złego”, kronikarz Warszawy i niezależny obserwator rzeczywistości PRL. Jego twórczość i postawa nadal inspirują kolejne pokolenia.
