Z informacji analizowanych przez „Berliner Zeitung” i portal Remix News wynika, że w 2025 roku odnotowano aż 1119 przestępstw związanych z bronią palną – to wzrost o 68 proc. rok do roku. W ponad 500 przypadkach rzeczywiście oddano strzały. „Śledztwa mnożą się szybciej niż funkcjonariusze są w stanie je przetworzyć. Nie nadążamy” – przyznał rzecznik Niemieckiego Związku Policji Benjamin Jendro.
Policjanci wskazują, że niemal codziennie dochodzi do starć między gangami, a problem przybiera charakter systemowy. „Byłoby miło, gdyby politycy w końcu coś zrobili” – zaapelował Jendro po jednym z tragicznych incydentów w dzielnicy Schöneberg, gdzie zginął 38-letni mężczyzna.
Władze Berlina zapewniają, że podejmują działania. Senator ds. wewnętrznych Iris Spranger podkreśliła: „Nie toleruję konfliktów zbrojnych w naszym mieście” i zapowiedziała „zerową tolerancję dla nielegalnego posiadania broni”. Jednak część polityków przyznaje, że skala problemu jest poważna. „Kiedy w Berlinie niemal każdej nocy słychać strzały, państwo ma ogromny problem z egzekwowaniem prawa – to nie jest odczucie, to rzeczywistość” – ocenił Christoph Meyer z FDP.
Według relacji służb, w stolicy działają zorganizowane grupy przestępcze o międzynarodowych powiązaniach, zajmujące się m.in. handlem narkotykami, wymuszeniami i nielegalnym hazardem. Policja wskazuje także na pojawienie się nowych struktur, takich jak grupa określana jako „Daltonowie”, wobec której prowadzone są liczne postępowania.
