Autor szczegółowo opisuje obecny stan uzbrojenia, który – według danych na marzec 2026 roku – ma stanowić fundament bezpieczeństwa państwa. „Polska odebrała już wszystkie 180 czołgów K2 Black Panther z pierwszej transzy, które trafiły bezpośrednio na wschodnią flankę” – zaznacza. Równolegle trwa wdrażanie amerykańskich Abramsów: „dostawy 116 czołgów M1A1 zakończono w 2024 roku, a obecnie wdrażane są najnowocześniejsze M1A2 SEP v.3, których zamówiono 250”.
Szczególne znaczenie przypisuje artylerii rakietowej. „W służbie znajduje się 20 wyrzutni HIMARS, a liczba koreańskich Chunmoo przekroczyła już 100 egzemplarzy” – czytamy. Całość uzupełnia rekordowy budżet obronny: „około 200 mld zł, czyli ponad 4,8% PKB – najwyższy poziom w NATO”.
Zdaniem autora kluczowe znaczenie miało odejście od koncepcji obrony na linii Wisły. „Przejście na doktrynę obrony granic odebrało Rosji nadzieję na szybkie zajęcie wschodniej Polski bez walki” – wskazuje. Istotnym elementem ma być także obecność wojsk USA: „Camp Kościuszko w Poznaniu i baza w Redzikowie oznaczają, że atak na Polskę to bezpośrednie uderzenie w siły amerykańskie”.
Autor zwraca również uwagę na rolę Ukrainy: „to opór Ukrainy kupił Polsce czas na błyskawiczne zakupy sprzętu w trybie pilnej potrzeby operacyjnej”. Nie bez znaczenia pozostaje także rozwój Wojsk Obrony Terytorialnej, które – jak podkreśla – „przywróciły ducha obrony w regionach wcześniej skazanych na oddanie pod okupację”.
Jednocześnie tekst wskazuje na głębokie konsekwencje wcześniejszych decyzji strukturalnych. „W latach 2008–2015 rozformowano 629 jednostek organizacyjnych Wojska Polskiego” – przypomina. W jego ocenie doprowadziło to do „utraty tkanki wojskowej”, problemów kadrowych oraz zapaści infrastrukturalnej. „Dziś brakuje średniego szczebla dowodzenia – oficerów z 20-letnim doświadczeniem, którzy znają teren” – czytamy.
Nie mniej dotkliwe mają być skutki likwidacji poboru. „Przez ponad dekadę w Polsce nie przybywało rezerwistów, a odbudowa zasobów ludzkich zajmie jeszcze 5–10 lat” – zaznacza. Do tego dochodzi „dziura technologiczna”, wynikająca z ograniczonych zakupów uzbrojenia w poprzednich latach.
Szczególnie niepokojący nadal pozostaje wątek planów obronnych z 2011 roku. „Zakładały one obronę na linii Wisły, co oznaczałoby czasowe oddanie około 40% terytorium kraju” – przypomina autor, wskazując, że decyzje te są dziś przez wielu krytyków oceniane jako poważne osłabienie bezpieczeństwa państwa.
„Polska armia jest dziś silniejsza technologicznie niż kiedykolwiek, ale wciąż nadrabia zaległości z lat 2008–2015” – podsumowuje autor. Jak dodaje, proces odbudowy „potrwa jeszcze dekadę”, ponieważ „struktur wojskowych nie odbudowuje się z dnia na dzień”.
