„Karolu, popełniłeś straszliwy błąd i nawet to, kto i w jaki sposób Cię do tego namówił, nie tłumaczy tego błędu. Uzasadnienie, które dałeś tej złej decyzji ws. powołania sędziego Kapińskiego na Pierwszego Prezesa SN, a w które ubrałeś w dodatku byłego pracownika IPN Rafała Leśkiewicza, który zna sprawę Wałęsy jak rzadko kto, jest piramidalnym kłamstwem” – pisał Cenckiewicz odnosząc się do wspomnianej nominacji.

Były  szef BBN dodał, że Kapiński był w składzie orzekającym w postępowaniu z 2000 roku dot. Wałęsy i jego oświadczenia lustracyjnego, które uznano za za prawdziwe. Postępowanie to – pisał Cenckiewicz – było złamaniem prawa oraz pogwałceniem zasad sądowej rzetelności.

Współautor książki „SB a Lech Wałęsa” dr Piotr Gontarczyk argumentował z kolei na antenie Radia Wnet, że procedury sądowe w tamtym czasie nie pozwalały stwierdzić, że Wałęsa skłamał i nie było wówczas jego teczki personalnej oraz teczki pracy, która znajdowała się w domu Kiszczaka. Dodał, że nie można sprowadzać odpowiedzialności za cały proces na jednego sędziego, ponieważ to system zawinił. Ocenił, że nominowanie sędziego Kapińskiego jest „doskonałą decyzją prezydenta”. 

Krytycznie ocenił też atak Cenckiewicza na prezydenta. Powiedział, że spędził siedem lub osiem lat w sądzie lustracyjnym i znał sędziego Kapińskiego w przeciwieństwie do Sławomira Cenckiewicza:

„To jest trochę mieszanina niekompetencji i zachowania, w którym komuś wydaje się, że może już mianować prezesów Sądu Najwyższego i pouczać prezydenta RP” – powiedział Gontarczyk.

Zaapelował do Cenckiewicza to więcej pokory, skromności i kompetencji. Cenckiewicz odpowiedzi na x.com podziękował za krytykę sądu z 2000 roku przez Gontarczyka, ale jednocześnie jego komentarz uznał za subiektywną opinię.