Kontrowersje wokół Andrija Sadowego narastają od miesięcy. Krytycy zarzucają mu nie tylko konsekwentne promowanie kultu działaczy OUN-UPA we Lwowie, ale również konflikt z polską spółką Control Process, realizującą inwestycję związaną z budową zakładu przetwarzania odpadów. Firma informowała wcześniej, że mimo wygranych postępowań arbitrażowych i wykonania większości prac nie otrzymała należnych płatności.

Do sprawy odniósł się poseł PiS Kacper Płażyński, który nie krył oburzenia wizytą mera Lwowa w Polsce.

– „Jak ktoś taki przyjeżdża do Polski i mówi, że Gdańsk przyjął go ciepło, to nóż się otwiera w kieszeni. Ten człowiek po prostu nigdy do Polski wjazdu już mieć nie powinien” – powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

Polityk przypomniał również wcześniejsze działania Sadowego dotyczące polityki historycznej.

– „To jest człowiek, który od wielu lat gloryfikuje kult OUN-UPA na terenie miasta, którym zarządza. Robi to publicznie. Zapowiedział również budowę muzeum Romana Szuchewycza, głównego dowódcy UPA” – podkreślił.

Płażyński przypomniał, że wspólnie z posłem Januszem Kowalskim złożył w styczniu interpelację w sprawie uznania Andrija Sadowego oraz mera Drohobycza Tarasa Kuczmy za osoby niepożądane na terytorium Polski. W uzasadnieniu wskazywano m.in. udział Sadowego w obchodach rocznicy urodzin Stepana Bandery oraz deklarację odbudowy muzeum Romana Szuchewycza ze środków publicznych.

Zdaniem posła PiS brak reakcji polskich władz zachęcił stronę ukraińską do dalszych działań.

– „Bardzo żałuję, że rząd nie wpisał go na listę osób persona non grata, bo być może zatrzymałoby to kolejne decyzje władz ukraińskich” – ocenił.

Polityk odniósł się także do postawy władz Gdańska.

– „Im to po prostu nie przeszkadza. Nie przeszkadzało prezydentowi Adamowiczowi i nie przeszkadza dzisiaj prezydent Aleksandrze Dulkiewicz” – stwierdził.

W jego ocenie Polska powinna zdecydowanie reagować na działania godzące w pamięć ofiar zbrodni wołyńskiej oraz interesy polskich przedsiębiorców.

– „Jak na nas plują, to nie powinniśmy udawać, że deszcz pada” – podsumował Płażyński w rozmowie z wPolityce.pl.