Autor wpisu zwraca uwagę, że uczestnicy zgromadzenia chcieli przejść z krzyżem i tablicami przypominającymi o niemieckich zbrodniach. Jak czytamy, niemieckie służby miały dopuścić przemarsz wyłącznie po usunięciu tych symboli.
„Niemiecka policja łaskawie pozwoliła Polakom na... spacer” – ironizuje SalonOwiec.
W komentarzu podkreśla również znaczenie wolności słowa i prawa do manifestowania poglądów. Autor wpisu ocenia, że niezależnie od stosunku do Roberta Bąkiewicza, reakcja wobec polskich obywateli powinna budzić solidarność wśród wszystkich Polaków.
„Można ich lubić albo nie, można ich szanować albo fundamentalnie się z nimi nie zgadzać, ale to są polscy obywatele, którzy korzystali ze swojego prawa do wolności wypowiedzi” – czytamy.
SalonOwiec zwrócił także uwagę na reakcje części internautów, którzy wyrażali aprobatę dla działań niemieckiej policji. Autor wpisu ocenia to jako przejaw głębokich podziałów politycznych w Polsce.
Szczególnie mocno wybrzmiewa historyczny kontekst całej sprawy. SalonOwiec przypomniał odkrycie ogromnej betonowej swastyki podczas prac budowlanych w Hamburgu w 2017 roku. Zdaniem autora był to symboliczny dowód, że historia nie pozwala zapomnieć o odpowiedzialności za zbrodnie III Rzeszy.
„Historia jest prawdziwą damą, bardzo nie lubi, kiedy ktoś próbuje ją gwałcić” – napisał. W innym fragmencie dodał: „Kamienie wołać będą”.
Wpis kończy się ostrą oceną wydarzeń w Berlinie. Autor stwierdza, że interwencja wobec polskich patriotów pokazała prawdziwe oblicze niemieckiego państwa. Przywołuje również słowa Roberta Bąkiewicza, który po zajściach powiedział: „Niemcy zawsze będą Niemcami”.
