Agencja Bloomberg podała, powołując się na źródła dyplomatyczne, że w otoczeniu amerykańskiego prezydenta oraz wśród przywódców państw G7 rośnie przekonanie, iż sytuacja na froncie nie rozwija się zgodnie z oczekiwaniami Kremla. W ocenie rozmówców agencji Ukraina zdołała ustabilizować swoją pozycję, a Rosja nie jest dziś postrzegana jako strona zmierzająca do militarnego triumfu.
Podczas szczytu doszło do rozmowy Donalda Trumpa z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Według Reutersa ukraiński przywódca przedstawił amerykańskiemu prezydentowi materiały dokumentujące skutki rosyjskich ataków na ukraińskie miasta oraz zabytki religijne. Źródła dyplomatyczne twierdzą, że spotkanie przebiegło w znacznie lepszej atmosferze niż wcześniejsze kontakty obu polityków.
Szczególną uwagę zwróciły słowa samego Donalda Trumpa. Prezydent USA nie mówił już o konieczności ustępstw terytorialnych ze strony Kijowa, lecz wezwał Moskwę do zawarcia porozumienia.
„Rosja powinna zawrzeć porozumienie. To wszystko jest po prostu absurdalne. Zrobię wszystko, co mogę” - powiedział Trump podczas rozmów na marginesie szczytu G7.
Reuters zwraca uwagę, że jeszcze kilka miesięcy wcześniej Trump prezentował znacznie bardziej sceptyczne stanowisko wobec zdolności Ukrainy do dalszego oporu. Obecnie jednak ton wypowiedzi amerykańskiego przywódcy uległ zauważalnej zmianie.
Istotnym sygnałem była również gotowość Waszyngtonu do ponownego zaostrzenia presji gospodarczej na Rosję. Trump zasugerował, że po ustabilizowaniu sytuacji na rynku ropy możliwy jest powrót do ostrzejszych sankcji wobec rosyjskiego sektora energetycznego.
Brytyjski premier Keir Starmer ocenił, że zmiana nastrojów może być związana z pogarszającą się sytuacją gospodarczą Rosji.
„Rosyjska gospodarka bardzo ucierpiała, co stworzyło inną atmosferę w Moskwie” – powiedział w rozmowie z Times Radio.
Podobnie wypowiadał się premier Kanady Mark Carney, który podczas rozmów z Wołodymyrem Zełenskim wskazał, że sytuacja strategiczna ulega zmianie, a państwa G7 zachowują jedność wobec rosyjskiej agresji.
Nie oznacza to jednak całkowitej zmiany amerykańskiej polityki wobec Ukrainy. Donald Trump nadal podkreśla, że jego głównym celem pozostaje zakończenie wojny i doprowadzenie do negocjacji pokojowych. Jednocześnie europejscy liderzy dostrzegają większą gotowość Waszyngtonu do wspólnego działania z sojusznikami niż jeszcze kilka miesięcy temu.
