W pierwszych latach po II wojnie światowej Stany Zjednoczone posiadały monopol na broń atomową. Sytuacja zmieniła się 29 sierpnia 1949 roku, gdy Związek Sowiecki przeprowadził pierwszą udaną próbę nuklearną. Dla Waszyngtonu był to prawdziwy wstrząs. Wielu amerykańskich polityków i wojskowych nie mogło uwierzyć, że Moskwa tak szybko nadrobiła technologiczny dystans.

W centrum zainteresowania służb znalazły się osoby podejrzewane o współpracę z sowieckim wywiadem. Jednym z nich był Julius Rosenberg – inżynier i były pracownik wojskowych projektów technicznych. W 1950 roku został aresztowany pod zarzutem organizowania siatki szpiegowskiej działającej na rzecz Kremla. Wkrótce zatrzymano również jego żonę Ethel.

Kluczowym świadkiem oskarżenia okazał się brat Ethel, David Greenglass, który pracował przy Projekcie Manhattan – tajnym programie budowy amerykańskiej bomby atomowej. Przyznał on, że przekazywał informacje osobom powiązanym z sowieckim wywiadem i obciążył zeznaniami własną siostrę oraz szwagra.

Proces rozpoczął się w marcu 1951 roku i od początku budził ogromne zainteresowanie opinii publicznej. Prokurator Irving Saypol przekonywał, że działalność oskarżonych miała konsekwencje wykraczające daleko poza zwykłe szpiegostwo.

– „To gorsze niż morderstwo” – argumentował podczas procesu, stwierdzając, że przekazane informacje mogły przyczynić się do wzmocnienia potencjału militarnego Związku Sowieckiego.

Sąd uznał Rosenbergów za winnych spisku szpiegowskiego. Wyrok był bezprecedensowy – kara śmierci dla obojga oskarżonych. Sędzia Irving Kaufman stwierdził w uzasadnieniu, że ich działania mogły przyczynić się do zmiany układu sił na świecie i zagrozić bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych.

Warto pamiętać, że proces toczył się w szczególnym momencie historii. Trwała wojna koreańska, Europa była podzielona żelazną kurtyną, a oba supermocarstwa intensywnie rozwijały arsenały nuklearne. Każda informacja dotycząca technologii atomowych miała znaczenie strategiczne.

Historyk Richard Rhodes, laureat Nagrody Pulitzera i autor książki „The Making of the Atomic Bomb”, podkreślał, że sowiecki program jądrowy korzystał zarówno z osiągnięć własnych naukowców, jak i danych zdobywanych przez wywiad. Z kolei badania prowadzone po zakończeniu zimnej wojny nad materiałami projektu Venona wykazały, że Julius Rosenberg rzeczywiście współpracował z sowieckimi służbami specjalnymi.

19 czerwca 1953 roku wszystkie odwołania zostały wyczerpane. Wieczorem w więzieniu Sing Sing wykonano wyrok śmierci. Julius Rosenberg został stracony jako pierwszy. Kilka minut później na krześle elektrycznym zginęła Ethel Rosenberg.

Egzekucja odbiła się szerokim echem na całym świecie. W wielu krajach odbywały się protesty i demonstracje. Jednak dla władz amerykańskich wyrok miał przede wszystkim znaczenie strategiczne. Był sygnałem, że kradzież tajemnic związanych z bezpieczeństwem narodowym i programem atomowym będzie traktowana jako jedno z najcięższych przestępstw przeciwko państwu.

Dziś historycy nadal analizują szczegóły sprawy, jednak jej znaczenie pozostaje bezsporne. Egzekucja Rosenbergów stała się symbolem epoki, w której wyścig nuklearny decydował o losach świata. Był to czas, gdy pojedynczy dokument lub informacja wywiadowcza mogły mieć większą wartość niż całe armie.

Sprawa Rosenbergów przypomina również, że zimna wojna nie była wyłącznie rywalizacją militarną. Toczyła się w laboratoriach, instytutach badawczych, ambasadach i tajnych siatkach wywiadowczych. To właśnie tam rozgrywała się walka o przewagę technologiczną, która przez dziesięciolecia kształtowała globalny układ sił.

Zenon Witkowski

_________________

Źródła: Richard Rhodes, „The Making of the Atomic Bomb”; Sam Roberts, „The Brother: The Untold Story of the Rosenberg Case”; National Security Agency – Venona Project; History.com; Ronald Radosh, Joyce Milton, „The Rosenberg File”