Jakiś czas temu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA”. Gloryfikacja zbrodniarzy odpowiedzialnych za wymordowanie około 100 tys. polskich dzieci, kobiet i starców wywołała stanowcze protesty w Polsce. Mimo tych protestów jednak Kijów nie wycofał się z antypolskiego gestu, wobec czego prezydent Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu ukraińskiemu przywódcy Orderu Orła Białego. Decyzję tę postanowił skomentować Thomas Urban, określając ją „bezprecedensowym afrontem”. Autor przekonuje niemieckich czytelników, że Karol Nawrocki jest politykiem „ekstremalnie prawicowym” i twierdzi, iż podjął tę decyzję dla poklasku środowisk nacjonalistycznych, wcześniej – stawiając ultimatum Zełenskiemu – uniemożliwiając polskiej dyplomacji znalezienie kompromisu z Kijowem.

- „Zamknął polskim dyplomatom wszelką drogę do poszukiwania za kulisami, wspólnie z urzędem prezydenckim w Kijowie, rozwiązania, które pozwoliłoby Zełenskiemu skorygować decyzję bez utraty twarzy”

- orzeka niemiecki publicysta.

Idzie jeszcze dalej przekonując, że doradcy polskiego prezydenta nie rozumieją mechanizmów dyplomacji.

- „Populistyczna szarża Nawrockiego doprowadziła do poważnego kryzysu między oboma sąsiednimi krajami”

- pisze.

Nie zabrakło argumentum ad Putinum, który z ust niemieckich dziennikarzy brzmi jeszcze absurdalniej niż z ust reprezentantów rządzącego w Polsce obozu politycznego.

- „Chodziło mu jedynie o poklask ze strony obozu nacjonalistycznego, ostatecznie jednak poważnie zaszkodził interesom Polski, o czym świadczy również aplauz płynący z Moskwy”

- stwierdził Urban.

Co więcej, Niemiec postanowił przedstawić czytelnikom również istotę sporu, opisując wydarzenia na Wołyniu i w Galicji Wschodniej jako „masowe mordy po obu stronach”. Dodał, że „to Ukraińcy byli bezsprzecznie agresorami, a Polacy reagowali na to dopiero akcjami odwetowymi”.