2. Z informacji zawartych w artykule WP wynika, że lekarz „pracował” w tym szpitalu przeciętnie po 331 godzin miesięcznie, a więc po 11 godzin dziennie i to przez 7 dni w tygodniu i jednocześnie był zatrudniony w 3. innych palcówkach ochrony zdrowia ochrony zdrowia w Warszawie, a także wypełniał mandat radnego dzielnicy i brał udział w wielu wydarzeniach politycznych organizowanych przez Platformę. Te wręcz absurdalne ilości godzin pracy były akceptowane przez jego bezpośrednich przełożonych, a także zarząd szpitala, bo jest on spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, której prezesem jest była wiceminister w resorcie ochrony zdrowia w 2015 roku , a więc w rządzie premier Ewy Kopacz. Nie ulega więc wątpliwości, że „wypracowanie” tak wysokiego wynagrodzenia przez młodego lekarza bez specjalizacji, było możliwe tylko dlatego ,że był szefem młodzieżówki Platformy i bliskim współpracownikiem ministra Kierwińskiego, a jego przełożeni byli także związani z tą partią.
3. To zresztą nie jedyny skandal z ostatnich kliku miesięcy, wywołany przez polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy traktują placówki ochrony zdrowia jak swoją prywatną własność, niedawno głośne były sprawy senatora Lenza i a także poseł Szumlias. Ten pierwszy zawiózł do szpitala powiatowego członka swojej rodziny i doprowadził do tego, ze bez rejestracji pacjenta, przeprowadzono w tej placówce zabieg medyczny z wykorzystaniem sprzętu i zatrudnionego tam personelu medycznego. Gdy zrobił się z tego skandal, dyrektor palcówki zresztą także z Platformy, zwrócił się do NFZ o kontrolę a ta wykazała rażące naruszenie prawa i nałożyła na placówkę wysoką karę, senator wprawdzie został zawieszony w Platformie, ale kosztów zabiegu i kary nałożonej na szpital, nie zwrócił. Z kolei w przypadku poseł Szumilas, także chodziło o wykorzystanie sprzętu medycznego do przywiezienia członka jej rodziny do szpitala i to przez jednego z dyrektorów tej placówki, nie posiadającego żadnych uprawnień do wykonania tego rodzaju czynności i te skandaliczne działania, tym razem nie spotkały się z żadną reakcją władz Platformy.
4. Wszystko to ma miejsce w sytuacji kiedy w systemie ochrony zdrowia tylko w tym roku brakuje przynajmniej 23 mld zł, a kolejni ministrowie wdrażają cięcia finansowe, które skutkują likwidacją oddziałów szpitalnych, a także poważnymi ograniczeniami dla pacjentów w dostępie do usług medycznych. Działania likwidacyjne zaczęły się już na początku 2024 roku ,kiedy resort zdrowia określił, że oddział położniczo-ginekologiczny może przetrwać w szpitalu, tylko wtedy kiedy odbywa się na nim przynajmniej 400 porodów rocznie, co spowodowało, że ograny założycielskie dla szpitali, a więc powiaty i gminy, zdecydowały o likwidacji już co najmniej 40. takich oddziałów w całym kraju. Z kolei od niedawna obowiązuje rozporządzenie już tej ministra zdrowia, które pozwala na uzyskanie finansowych bonusów za likwidację oddziałów funkcjonujących całodobowo, albo ich zamianę na oddziały planowe, czy też oddziały procedur jednodniowych. Ten bonus to 50% dotychczasowego ryczałtu na funkcjonowanie oddziału, płacone przez NFZ, aż przez 2 lata, jednak pod warunkiem jego likwidacji, albo też wspomnianej zamiany na oddział z przyjęciami planowanymi, czy procedurami jednodniowymi, a więc znacznie „tańszymi” od tych dotychczasowych, ale nie koniecznie lepszych dla pacjentów. Pomysł aby płacić szpitalom 50% dotychczasowego ryczałtu i to przez 2 lata, za to tylko, że nie będzie się na tym oddziale przyjmować pacjentów i ich leczyć, jest dosłownie „z piekła rodem”, bo wręcz wymusza na samorządach, będących organem założycielskim dla szpitali, do których jest on adresowany, tego rodzaju decyzje.
5. Z kolei od 1 lipca tego roku ruszy realizacja sztandarowego pomysłu minister zdrowia na cięcia w wydatkach na ochronę zdrowia, nazwany ładnie brzmiącą, choć brutalną w skutkach, „konsolidacją szpitali”, głównie powiatowych, prowadzonych przez jeden organ założycielski, np. związek tych samorządów. Na ten cel minister zdrowia chce przeznaczyć aż ponad 1,1 mld zł „ukradzione” z Funduszu Medycznego i mają to być bezzwrotne granty o charakterze inwestycyjnym, adresowane do tych samorządów, nawet do wysokości 70 mln złotych, choć ze względu na wielkość środków, będą to raczej zasilenia po kilkanaście milionów złotych na jeden projekt konsolidacyjny. Ma to być finansowa zachęta do podejmowania tego rodzaju decyzji przez samorządy i zapewne część z nich zdecyduje się na łącznie szpitali na terenie kilku powiatów i likwidację dublujących się oddziałów szpitalnych, głównie dlatego, że mają one gigantyczne długi, więc każde dodatkowe środki będą chętnie przyjmowane, mimo konieczności podjęcia decyzji o charakterze likwidacyjnym.
6. Oprócz pomysłów likwidacyjnych i konsolidacyjnych, kolejnym obszarem cięć forsowanych przez minister zdrowia jest ograniczanie płatności za tzw. usługi ponadlimitowe, w tym także w diagnostyce, czego spektakularnym przykładem było rozporządzenie z 1 kwietnia tego roku, którym wprowadzono zaledwie 50% odpłatność NFZ za ponadlimitowe usługi medyczne w zakresie rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej i 60% odpłatność dotyczącą usług medycznych w zakresie gastroskopii i kolonoskopii. Co więcej jeżeli jakaś placówka ochrony zdrowia zdecyduje się świadczyć tego rodzaju usługi, mimo tak głębokich cięć płatności, to rozliczenia z NFZ-tem z tego tytułu, nie nastąpią w następnym kwartale po wykonaniu usługi, ale po zakończeniu roku kalendarzowego, więc zastosowano rozwiązanie, które wręcz całkowicie zniechęca placówki ochrony zdrowia do świadczenia tego rodzaju usług poza przyznanymi limitami. Wprowadzenie tego rozporządzenia powoduje, że szpitale muszą wręcz drastycznie ograniczyć diagnostykę pacjentów, co w praktyce z jednej strony uniemożliwia racjonalne leczenie, z drugiej w sposób wręcz nieprawdopodobny, wydłuża kolejki do tego rodzaju badań, często do kilkunastu miesięcy, a nawet dwóch lat i więcej. W sektorze prywatnym ochrony zdrowia natychmiast nastąpiła reakcja na ten stan rzeczy, firmy oferujące usługi tomografii komputerowej, czy rezonansu magnetycznego w związku z tym, że są to badania drogie, od niedawna oferują możliwość rozłożenia płatności za nie na raty z ich zerowym oprocentowaniem.
7. Przy tak drastycznych cięciach oszczędnościowych znacząco utrudniających dostęp do usług medycznych dla pacjentów, wynagrodzenie w wysokości 1,6 mln zł dla lekarza i jednocześnie aktywnego działacza Koalicji Obywatelskiej, wręcz skrajnie bulwersuje nie tylko opinie publiczną, ale i pracowników placówek ochrony zdrowia. W tej sytuacji poseł Prawa i Sprawiedliwości Paweł Jabłoński złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poświadczenia nieprawdy, a także oszustwa i wyłudzenia na szkodę szpitali publicznych środków finansowych. Ponoć postępowanie zostało wszczęte , kontrolę szpitala zapowiedział NFZ i prezydent Trzaskowski, natomiast z rozbrajającym komentarzem w tej sprawie pośpieszył przed rozpoczęciem wczorajszej Rady Ministrów, sam premier Donald Tusk, mówiąc, że sprawa zarobków młodego lekarza ma „też kontekst w jakimś sensie polityczny”.
