Brutalne pobicie polskich działaczy przez niemieckich policjantów w Berlinie wywołało falę oburzenia w Polsce. Działacze Ruchu Obrony Granic przyjechali do Niemiec, by ustawić drewniany krzyż przy głazie upamiętniającym ofiary II wojny światowej — i właśnie za to spotkał ich atak policji. Kilka osób trafiło do szpitala. Jak poinformowała na platformie X córka Roberta Bąkiewicza, lider ROG ma połamane żebra.

Zamiast solidarności z pobitymi rodakami, część polityków koalicji Donalda Tuska postanowiła wykorzystać sytuację do politycznych ataków — tym razem wymierzonych nie w niemiecką policję, lecz w samych poszkodowanych Polaków. Poseł Lewicy Tomasz Trela napisał: 

„Bąkiewicz pojechał do Niemiec nie po to, żeby upamiętnić ofiary nazistów, tylko żeby wywołać awanturę i zrobić polityczne widowisko. To nie patriotyzm. To polityczna ustawka pod kamery. Kaczyński kazał — Bąkiewicz zrobił. Żałosne kreatury".

Równie skandaliczny wpis opublikowała Kamila Gasiuk-Pihowicz. Zaapelowała do niemieckiej policji, aby już nie oddawała Polsce Bąkiewicza, którego zakuto w kajdanki. Posłanka KO Magdalena Filiks napisała z kolei:

„Bojówki Bakiewicza pojechały do Niemiec żeby robić zadymę. Zostali spacyfikowani przez tamtejszą policję, wsadzeni do radiowozów i odwiezieni do aresztów. Miał być krzyż, a są kraty. Takie są skutki pajacowania”.

Podobnych ataków było więcej. Płk Adam Mazguła napisał:

„Bezczelny faszystowski prowokator PiS i Nawrockiego, Robert Bąkiewicz pojechał prowokować Niemców i ubliżać im na ich ziemi. Oczywiście z krzyżem, bo to akcja bandytyzmu pod przykryciem katolickich krzyży. Na co liczyli bandyta Bąkiewicz i jego głupole? Na fotki i temat w TV Republika za rublika. Niemcy mają jednak więcej zdecydowania niż nasze przestraszone władze”.