Kontrowersyjna ustawa, której przegłosowanie forsuje Dobrindt, ma istotnie zmienić profil fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”, która odpowiada za nadzór nad „muzeum wysiedleń”. Muzeum to poświęcone jest przymusowym wysiedleniom Niemców z Europy Środkowej i Wschodniej, które miały miejsce po II wojnie światowej.

Niemiecki parlament sprawą ma się zająć w czerwcu. Skład rady fundacji ma zwiększyć się o pełnomocnika rządu federalnego do spraw wysiedlonych. Sam profil fundacji ma również w znacznie większym stopniu podkreślać „indywidualne cierpienia” przesiedlonych Niemców.

Niemiecki Związek Wypędzonych poparł już proponowane zmiany, a jego szef Stephan Mayer stwierdził, że przyjęty przez władze kierunek „napawa optymizmem”. Związkowi Wypędzonych nie podoba się obecny kształt wystawy w muzeum, ponieważ sprawia on wrażenie, jakby przesiedlenie Niemców było „jednym z wielu” zjawisk migracyjnych.

Forsowane przez niemiecki rząd zmiany skrytykowało jednak Niemieckie Towarzystwo Historyków. Historycy przestrzegają przed „zmianą paradygmatu” całej wystawy. Projekt ustawy koncentruje zadania fundacji na cierpieniach Niemców i zastępuje kontekst historyczny narracją narodową, co naraża na szwank proces pojednania z Polską.

Z kolei szef Związku Wypędzonych Mayer nie zaprzecza odpowiedzialności Niemiec za rozpętanie II wojny światowej i agresję zbrojną na Polskę. Jego zdaniem przesiedlenie Niemców nie jest jednak „zwykłym następstwem” wojny i nie może być marginalizowane w kontekście międzynarodowym.

Jego zdaniem przesiedlenia Niemców były „ciężkim bezprawiem”. „Miliony Niemców obciążone zbiorowo winą straciły swoją małą ojczyznę” – stwierdził Mayer.

„FAZ” zaznacza, że nowy dyrektor Centrum Dokumentacji Roland Borchers nie zajął dotychczas stanowiska wobec projektu ustawy. Borchers został powołany na to stanowisko pod koniec marca. Historyk zajmujący się między innymi robotnikami przymusowymi z Europy Środkowej i Wschodniej w III Rzeszy jest kandydatem kompromisowym, który ma zażegnać konflikt.