Ogromny pożar w Puszczy Solskiej wybuchł we wtorek po południu. W czasie akcji gaśniczej wieczorem tego dnia doszło do katastrofy lotniczej. Przed godz. 21:00 rozbił się samolot gaśniczy Dromader. Wyjaśnieniem okoliczności tragedii zajęła się prokuratura i Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, ale dziennikarze szybko zwrócili uwagę, że tego typu maszyna nie ma prawa brać udziału w działaniach po zmroku. Wedle ustaleń Niezależna.pl, na miejsce próbowano wysłać inne samoloty, ale te odmawiały wskazując, że nie mogą działać po zachodzie słońca. Należący do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie Dromader również nie powinien lecieć w tych warunkach, o co w czasie konferencji prasowej zapytano nadzorującą Lasy Państwowe minister klimatu i środowiska.

- „Nie mam wiedzy na temat tego, żeby maszyna nie miała jakichś uprawnień”

- odpowiedziała Paulina Hennig-Kloska, dając dowód niebywałej ignorancji.

Fakt, że Dromader nie powinien wylatywać po zmroku potwierdził w rozmowie z portalem Niezależna.pl były komendant główny PSP.

- „Gdyby nie doszło do tego, że ten pożar wyszedł na wierzchołki, to byłaby zupełnie inna sprawa. Pożar wierzchołkowy w takim lesie powoduje taki mikroklimat, że ta maszyna mogła sobie z tym nie poradzić. Zgodnie z obowiązującymi procedurami po zmroku te maszyny nie powinny działać. Zresztą Black Hawki też po zmroku nie działają, takie w Polsce są przepisy. Jest to wielki dramat, wielka tragedia”

- powiedział gen. Andrzej Bartkowiak.

Wskazał, że wcześniej można było wykorzystać śmigłowiec Black Hawk.

- „Moim zdaniem Black Hawk mógł polecieć pierwszego dnia, bo moim zdaniem dużo wcześniej można było go wysłać. Dziś mówi się, że załoga nie była skompletowana. Jeśli procedury zostały złamane, to na końcu zostanie pytanie: co na to pilot? A to był emerytowany pilot, bardzo doświadczony z nalotem 22 tys. godzin. Jeżeli się zgodził na lot, to gdzieś na końcu powiedzą, że on za to wziął odpowiedzialność”

- ocenił.

Tymczasem szef MSWiA i szefowa MKiŚ oburzają się na pytania dziennikarzy w tej sprawie.

- „Pan minister nie ma się co oburzać, bo to są naturalne pytania. Gdyby on był w opozycji też by dopytywał. Przypominam sobie jak atakowano nas za różne tematy, m.in. za pożar nad Biebrzą, działania na granicy itd. Uważam, że należy nam się analiza działań Państwowej Straży Pożarnej i decyzji, które zapadały. Kiedy ktoś zadzwonił na policję, kiedy wysłano dokumenty, kiedy ten Black Hawk był gotowy, kiedy nie był i co było tego powodem. Tu jest więcej aspektów sprawy. Najbardziej interesujemy się tą katastrofą, bo zginął człowiek i jest to wielka tragedia dla rodziny itd. Ale generalnie jest tu znacznie szersze spektrum spraw, które trzeba wyjaśnić. Z tego co mi wiadomo, takie rozmowy, które się odbywały w Państwowej Straży Pożarnej i w policji na pewno muszą być rejestrowane. A jeżeli tak, to muszą być do wglądu i odpowiednia komisja powinna się tym zająć”

- stwierdził były szef polskiej Straży Pożarnej.