Szerokim echem odbił się materiał opublikowany przez Samuela Pereirę, w którym przedstawiono informacje wskazujące, że wobec funkcjonariusza już wcześniej pojawiały się sygnały alarmowe dotyczące jego zachowania. Według tych doniesień pod koniec października 2025 roku miała zostać sporządzona notatka służbowa mówiąca o niepokojących symptomach wymagających reakcji przełożonych i procedur medycznych.

Do sprawy bardzo ostro odniósł się publicysta Dawid Wildstein. „To jest prawdziwa petarda” – napisał, komentując ustalenia dotyczące SOP. Wildstein zarzucił kierownictwu resortu ignorowanie sygnałów ostrzegawczych mimo istniejących procedur bezpieczeństwa.

„Mimo teoretycznie obowiązujących procedur, w tym wysłania do komisji lekarskiej, sprawa zostaje absolutnie olana” – stwierdził publicysta. Szczególne emocje wywołuje fragment dotyczący pracy funkcjonariusza przy ochronie najważniejszych osób w państwie. „Piotr K. dostaje możliwość pracy w bezpośrednim otoczeniu Prezydenta Nawrockiego i jego żony i dzieci” – podkreślił Wildstein.

Komentator szeroko opisał także sytuację wewnętrzną w SOP po zmianach personalnych w kierownictwie służby. Według jego relacji wcześniejsze kierownictwo miało zostać odsunięte, a w strukturach formacji miało dojść do głębokiego konfliktu i destabilizacji. Wildstein twierdzi, że grupa dyrektorów SOP alarmowała ministra Marcina Kierwińskiego o kryzysie w formacji już w styczniu 2026 roku.

„Grupa dyrektorów SOP przekazuje informacje o absolutnej zapaści i chaosie w tej służbie. Odpowiedź resortu? Czystki, degradacje, dyscyplinarki i szykanowanie” – napisał.

Publicysta nie ograniczył się wyłącznie do krytyki działań administracyjnych. W swoim komentarzu przedstawił znacznie szerszy polityczny zarzut wobec obecnej ekipy rządzącej. „Jedyne, co ich warunkuje, to nienawiść do PiS, połączona z chęcią przejęcia i pasożytnictwa na państwie” – ocenił. Dodał również, że skutkiem takich działań ma być „głęboka, systemowa patologia i dewastacja państwa”.

W opinii części komentatorów sprawa SOP może stać się jednym z najpoważniejszych kryzysów wizerunkowych resortu spraw wewnętrznych w ostatnich miesiącach. Pojawiają się pytania o skuteczność procedur psychologicznych, nadzór nad uzbrojonymi funkcjonariuszami oraz standardy bezpieczeństwa osób objętych ochroną państwa.

Sama tragedia w Ustce pozostaje przedmiotem śledztwa prowadzonego przez prokuraturę. Jednocześnie politycy opozycji oraz część publicystów domagają się pełnego ujawnienia dokumentów dotyczących wcześniejszych sygnałów ostrzegawczych wobec funkcjonariusza SOP i wyjaśnienia, dlaczego – jeśli takie informacje rzeczywiście istniały – nie doprowadziły do odsunięcia go od służby.

W debacie publicznej coraz częściej pojawia się również pytanie o kondycję państwowych służb po serii zmian kadrowych i reorganizacji prowadzonych w ostatnich miesiącach. Krytycy obecnego kierownictwa resortu twierdzą, że chaos organizacyjny może mieć realny wpływ na bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie oraz sprawność działania instytucji odpowiedzialnych za ochronę władz RP.