Jutro w Budapeszcie zaplanowano spotkanie europejskich partii prawicowych. W wydarzeniu o nazwie „Wielkie Zgromadzenie” udział weźmie m.in. wicepremier Włoch Matteo Salvini czy Marine Le Pen z francuskiego Zjednoczenia Narodowego. W tym czasie, z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, podróż na Węgry odbędzie prezydent Karol Nawrocki, co za pretekst do ataku na głowę państwa wykorzystał premier Donald Tusk.

- „Udział prezydenta Nawrockiego w budapesztańskim spotkaniu prorosyjskich i eurosceptycznych polityków to fatalny błąd i potwierdzenie groźnej strategii osłabiania Unii Europejskiej i wzmacniania Putina”

- napisał wczoraj na X.com.

Szef rządu minął się z prawdą. Prezydent nie planuje udziału w „Wielkim Zgromadzeniu”.

- „Gdyby Donald Tusk nie kłamał, nie byłby Donaldem Tuskiem”

- stwierdził w mediach społecznościowych szef BPM Marcin Przydacz.

Do wpisu przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej odniósł się również były premier Mateusz Morawiecki.

- „Mocne słowa w ustach człowieka, który przez lata robił reset z Rosją i oddał im badanie Katastrofy Smoleńskiej”

- zauważył przewodniczący EKR.

- „Antyrosyjskości od Pana Prezydenta mógłbyś się uczyć, człowieku bez poglądów poza jednym: robić tak jak wymyślą w Berlinie”

- zwrócił się do Donalda Tuska.