Empatia – pierwszą cechą pisarza
Pytany o to, co najbardziej poruszyło go w przemówieniu, jakie Papież skierował do pisarzy podczas spotkania, Éric-Emmanuel Schmitt mówi, że Leon XIV „trafił w sedno", mówią o tym, że on i artyści słowa wspólnie pracują nad wywoływaniem empatii.
„Niezależnie od tego, czy jest się pisarzem wierzącym, czy nie, cechą narratora, powieściopisarza, dramaturga jest to, że staje się on wszystkimi postaciami, które wprowadza do swojej historii, i sprawia, że widz lub czytelnik również może stać się tymi wszystkimi postaciami – mówi pisarz – Jest to fundamentalne doświadczenie wspólnego człowieczeństwa, inności, do której się zbliżamy, pragnienia, obcowania z drugim człowiekiem i jego tajemnicą. To prawda, że dla mnie pojęcie empatii jest pierwszą cechą, jaką powinien posiadać pisarz".
Zwierza się również z emocji, jakie towarzyszą jemu samemu jako autorowi, kiedy opisuje losy swoich bohaterów. Tak, jak w przypadku pierwszej powieści, która przyniosła mu międzynarodową sławę, „Oskara i Pani Róży": przymierzając się do spisania końcowej sceny, poprosił najbliższych o pozostawienie go samego. „Zostawcie mi cały dom, będę dziś płakał" – powiedział najbliższym. „Autor nie jest demiurgiem, nie jest stwórcą, jest interpretatorem. Jest kimś, kto przekazuje życie, które do niego przychodzi, i przekazuje je innym, ponieważ im o nim opowiada" – dodaje.
Pisarz – niczym mozaicysta
Pisarz wspomina też słowa Papieża o tym, że twórczość literacka „pomaga odkrywać różne perspektywy, unikać absolutyzowania własnych poglądów i składać – jak w mozaice – zarys tej prawdy, która zawsze nas przekracza". Także w jego opinii, pisarstwo jest „budowaniem ludzkich mozaik", których sednem jest więź międzyludzka. „Sztuczna inteligencja potrafi to jedynie małpować" – dodaje z satysfakcją.
Stymulować wyobraźnię, by rozpoznawać prawdę
Pytany o to, w jaki sposób autor fikcji literackiej może służyć prawdzie – bowiem Papież mówił w swoim przemówieniu o tym, że „pisanie jest aktem prawdy", Schmitt podkreśla, że jako autor powieści nie rości sobie prawa do mówienia o rzeczywistości, ale stymuluje wyobraźnię i intelekt czytelnika, aby on sam mógł poszukiwać prawdy.
Oznacza to, że nie roszczę sobie pretensji do mówienia o rzeczywistości, nie mówię wam, że tak to się wydarzyło, ale stymuluję was, bo dla mnie tym właśnie jest relacja pisarza z czytelnikiem. Jest to stymulacja jego wyobraźni, oczywiście, ale jest to również stymulacja jego intelektu, jego umysłu, poprzez powiedzenie mu: „proszę bardzo, proponuję ci inną wersję niż ta, którą zawsze słyszałeś, odświeżam dla ciebie tę scenę i patrzę na nią z innej perspektywy".
„Kiedy byłem nauczycielem, a byłem nim tak krótko – cztery lata – mówiłem moim uczniom: nie mówcie tego, co ja mówię, nie myślcie tego, co ja myślę, ale róbcie to, co ja robię, to znaczy myślcie samodzielnie. I dawałem im narzędzie, filozoficzną skrzynkę z narzędziami, która pozwala myśleć samodzielnie" – dodaje.
Rola literatury: dawanie nowej perspektywy
„Dla mnie właśnie na tym polega rola literatury – na usuwaniu uprzedzeń, przesuwaniu pewników, mnożeniu perspektyw, dawaniu innego spojrzenia na to, co nam się wydaje, że znamy; czasem po to, by skłonić do myślenia o czymś inaczej, ale czasem także po to, by skłonić do ponownego przemyślenia czegoś, nawet jeśli oznacza to dojście do tego samego wniosku, ale po przejściu przez próbę wątpliwości i kwestionowania – mówi Schmitt – Staram się ponownie wprawić umysł w ruch. Nie roszczę sobie żadnych pretensji do prawdy. Jedyną rzeczywistością, jakiej chcę dotknąć, jest rzeczywistość umysłu".
Literatura jest celebracją tajemnicy
Odwołując się do słów Leona XIV o tym, że „pisanie dotyczy Boga", Schmitt podziela papieski punkt widzenia. Zwraca uwagę, że piszący „jest na usługach tajemnicy", a więc i samego Boga. „Ponieważ tym, co wspólne dla naszego człowieczeństwa i Boga, jest właśnie ten wymiar tajemnicy, to, dla czego nie ma oparcia w materialności czy racjonalności. Wszelkie celebrowanie tajemnicy – a literatura jest celebracją tajemnicy – jest siłą rzeczy sposobem postrzegania siebie jako bytu skończonego na tle nieskończoności" – podsumowuje.
