– „Nie było żadnego porozumienia na Alasce. Była propozycja na Alasce, ale nie było porozumienia. Gdyby było porozumienie, mielibyśmy koniec wojny” – powiedział Marco Rubio podczas spotkania z dziennikarzami w Bahrajnie.
Słowa szefa amerykańskiej dyplomacji były odpowiedzią na zarzuty rosyjskich władz. W ostatnich dniach minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, jego zastępca Siergiej Riabkow oraz doradca Kremla Jurij Uszakow przekonywali, że Waszyngton odchodzi od rzekomych ustaleń wypracowanych podczas spotkania Trumpa i Putina w sierpniu 2025 roku. Rosja od miesięcy odwołuje się do tzw. „ducha Anchorage”, choć nigdy nie przedstawiła publicznie treści tych domniemanych uzgodnień.
Rubio ujawnił jednocześnie, że rosyjska propozycja rzeczywiście obejmowała przekazanie Moskwie całego obwodu donieckiego, również tej części regionu, która pozostaje pod kontrolą Ukrainy. Taki scenariusz opisywały wcześniej m.in. „The Wall Street Journal” oraz Reuters.
– „Rosja chce, żeby został jej przekazany cały obwód doniecki. (...) Ale nigdy nie doszło do porozumienia. Gdyby doszło do porozumienia, wojna by się skończyła – i to jest fundamentalny problem” – podkreślił sekretarz stanu USA.
Szef amerykańskiej dyplomacji zaznaczył, że Stany Zjednoczone nadal są gotowe odegrać rolę mediatora, jeśli pojawi się realna szansa na zakończenie wojny. Zwrócił uwagę, że konflikt pozostaje niezwykle krwawy.
– „Jesteśmy gotowi wystąpić i odegrać konstruktywną rolę, jeśli jest taka możliwość, w zjednoczeniu stron i zakończeniu tej wojny” – zadeklarował Rubio, dodając, że każdego miesiąca w walkach ginie od 20 do 25 tysięcy żołnierzy, z czego – według jego słów – większość stanowią Rosjanie.
Jeszcze w maju sam Donald Trump zaprzeczył, jakoby podczas spotkania z Putinem zgodził się na przekazanie Rosji całego Donbasu. Zapytany o tę kwestię odpowiedział krótko: „nie”. Również po zakończeniu szczytu w sierpniu 2025 roku Biały Dom nie informował o zawarciu jakiegokolwiek porozumienia pokojowego.
