Podczas sesji Sejmiku Województwa Mazowieckiego marszałek Adam Struzik poinformował, że tylko za trzy miesiące pracy w Szpitalu Bródnowskim Kacprzyk otrzymał ponad 300 tys. zł.

– „Szpital wypłacił panu Dawidowi Kacprzykowi wynagrodzenie wynikające z umowy za miesiące: luty, marzec, kwiecień 2026 roku. W łącznej kwocie 300 tys. 600 zł” – przekazał marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik podczas obrad sejmiku.

Jak wynika z przedstawionych dokumentów, zarząd placówki zdecydował o nawiązaniu współpracy po analizie kwalifikacji oraz planu zabezpieczenia funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Jednocześnie poinformowano, że 16 czerwca do szpitala wpłynęły faktury korygujące wystawione przez Dawida Kacprzyka na łączną kwotę 108,6 tys. zł, a tego samego dnia na konto placówki wpłynęło 80 tys. zł zwrotu.

Według informacji przedstawionych podczas sesji sejmiku lekarz miał przepracować w ciągu trzech miesięcy 732 godziny. Dane te wywołały kolejne pytania dotyczące organizacji pracy oraz sposobu zawierania kontraktów w publicznych placówkach ochrony zdrowia.

Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście wcześniejszych doniesień dotyczących Szpitala Południowego w Warszawie. To właśnie tam były ordynator chirurgii dr Emil Jędrzejewski publicznie alarmował o nieprawidłowościach dotyczących funkcjonowania SOR-u. Po jego wystąpieniach śledztwa wszczęły prokuratura, kontrole rozpoczęły m.in. Narodowy Fundusz Zdrowia oraz Najwyższa Izba Kontroli, a Naczelna Izba Lekarska poinformowała, że zgłaszają się kolejni lekarze gotowi składać zeznania.

Coraz częściej pojawiają się również pytania o sposób obsadzania stanowisk w instytucjach publicznych. Krytycy władz wskazują, że sprawa może stać się symbolem systemu, w którym osoby związane z obozem rządzącym otrzymują lukratywne kontrakty i stanowiska, nawet jeśli później wokół ich działalności pojawiają się poważne kontrowersje.