Na antenie Polsat News konferencję gorzko podsumowała Dorota Gawryluk.

- „Oczywiście wygrały wszystkie firmy zagraniczne, które miały wygrać, ponieważ ten tort został rozdzielony i my nie okazaliśmy się frajerami. My byliśmy od dawna frajerami w kwestii ukraińskiej. O ile polskie społeczeństwo, nie można tego ciągle wypominać, bo to też jest błąd, po prostu zachowało się przyzwoicie, tak jak powinno się zachować i większość Ukraińców w Polsce zachowuje się przyzwoicie, tak jeśli chodzi o klasę polityczną, ona w ogóle nie grała”

- stwierdziła dziennikarka.

Zbigniew Parafianowicz ocenił z kolei w rozmowie z Wirtualną Polską, że komentowanie wydarzeń w Gdańsku o „orwellowski świat”.

- „Ta konferencja to jest taki trochę festiwal zaklinania rzeczywistości. Oczywiście możemy mówić, że jest wspaniale, bo Ukraina wynegocjowała kontrakty na ileś tam miliardów euro. Natomiast patrząc nawet pobieżnie na zdjęcia z oficjalnych spotkań, widać pewną niestosowność sytuacji. Na przykład mamy spotkanie Julii Swyrydenko z Donaldem Tuskiem i obok siedzi znany z ogromnego antypolonizmu wicepremier Taras Kaczka oraz ambasador, który przed chwilą oddał order, czyli Wasyl Bodnar. Wystarczy spojrzeć na fotografię, żeby mieć mieć świadomość tego, jak bardzo to orwellowski świat, komentowanie tego wszystkiego, co się dzieje w Gdańsku”

- powiedział.