Według ustaleń Radia Wnet decyzję o umorzeniu miała podjąć prok. Małgorzata Szeroczyńska. Podstawą miał być art. 17 par. 1 pkt 1 Kodeksu postępowania karnego, zgodnie z którym postępowania nie wszczyna się, a wszczęte umarza, gdy „czynu nie popełniono albo brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie jego popełnienia”.

Sprawa „Dwóch wież” dotyczyła planów budowy wieżowców na działce należącej do spółki Srebrna, kojarzonej z Prawem i Sprawiedliwością. W postępowaniu status pokrzywdzonego miał Gerald Birgfellner, austriacki biznesmen, który twierdził, że został doprowadzony do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości. Jego pełnomocnikiem był mecenas Roman Giertych.

W lutym 2025 roku warszawska prokuratura informowała o wszczęciu śledztwa w sprawie doprowadzenia Birgfellnera, w okresie od maja 2017 roku do lipca 2018 roku, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie nie mniejszej niż 1 mln 300 tys. euro. Był to powrót do sprawy, którą wcześniej prokuratura za czasów rządów PiS uznała za niewymagającą wszczęcia śledztwa.

Jedną z ostatnich osób przesłuchanych w tej sprawie był Jarosław Kaczyński. Prezes PiS stawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie 10 czerwca i zeznawał jako świadek. Według medialnych relacji przesłuchanie trwało wiele godzin, a protokół miał liczyć około 40 stron.

Kaczyński krytycznie oceniał udział Romana Giertycha w sprawie. „Dlaczego nie powinien być pełnomocnikiem i przesłuchiwać mnie? No po prostu dlatego, że jest w przeciwnym mojemu obozie politycznym” – mówił prezes PiS po przesłuchaniu. Dodał, że Giertych jest jego przeciwnikiem także w parlamencie i w jego ocenie „ta granica została przekroczona”.

Do decyzji o umorzeniu odniósł się mec. Bartosz Lewandowski, który ocenił, że dla prawników zajmujących się prawem karnym „brak znamion czynu był oczywisty”. Adwokat pytał również, ile dodatkowych pieniędzy kosztowało postępowanie, w którym – jak stwierdził – już wcześniej uznano, że nie ma mowy o przestępstwie.