„Przyjmujemy tę zapowiedź na chłodno, bo działania Zełenskiego i jego otoczenia mają charakter prowokacyjny, a my nie będziemy elementem scenariusza napisanego przez Kijów, który przy okazji wzmacnia rosyjską propagandę” – powiedział „DGP” przedstawiciel Kancelarii Prezydenta RP.

Napięcie wzrosło po zapowiedzi utworzenia ukraińskiego Panteonu Narodowego. Wołodymyr Zełenski, podczas obchodów Dnia Konstytucji Ukrainy, oświadczył: „Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować”. Zapowiedział też projekt ustawy, który ma upamiętniać osoby uznawane przez państwo ukraińskie za bohaterów walki o niepodległość.

Dla Warszawy szczególnie drażliwy pozostaje kontekst UPA. Wcześniej prezydent Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego po decyzji Kijowa o nadaniu jednej z jednostek ukraińskiej armii imienia „Bohaterów UPA”. To właśnie Ukraińska Powstańcza Armia odpowiada za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1945.

Według „DGP” w Pałacu Prezydenckim nie ma jednak woli gwałtownej reakcji. Jeden z prezydenckich ministrów miał powiedzieć: „Nie będziemy odpowiadać gwałtownie. Robimy swoje, a zbrodniarzy spod znaku UPA będziemy konsekwentnie nazywali ludobójcami”.

Rozważane ograniczenie kontaktów z Zełenskim nie ma oznaczać wstrzymania pomocy dla Ukrainy walczącej z Rosją. Pałac Prezydencki chce jednak wyraźniej oddzielać wsparcie dla ukraińskiego społeczeństwa i obrony przed rosyjską agresją od zgody na politykę historyczną uderzającą w polską pamięć.

Eksperci wskazują, że najnowszy ruch Zełenskiego może być odbierany w Polsce jako eskalacja. Łukasz Adamski, dyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego, ocenił w rozmowie z Interią, że projekt Panteonu Narodowego i słowa ukraińskiego prezydenta mają charakter „eskalacyjny wobec Polski”. Z kolei rozmówcy Onetu z rządu przyznają, że wystąpienie Zełenskiego zaskoczyło Warszawę i może dodatkowo utrudnić relacje.

W Pałacu Prezydenckim coraz częściej wskazuje się 11 lipca jako moment, w którym Karol Nawrocki może przedstawić bardziej kompleksowe stanowisko. „Nie musimy odpowiadać dzisiaj ani jutro. Można to przygotować na chłodno i zrobić podczas obchodów 11 lipca, kiedy głos zabierze prezydent” – powiedział polityk związany z głową państwa.